STUDIO
ZIELONY POKÓJ
PONIEDZIAŁEK 9 MARCA
GODZINA 8:50
- Audio! - Krzyknął niechlujny koleś z blond czupryną w wyblakłej koszulce New York University. Wyciągnął szyję i rozglądnął się. - Abby? Hadley? -
Claire postukała w kościste ramię Hadley. - Ten facet chyba was szuka.
- Miauu! - Abby popchnęła Handley na bok - Tutaj kowboju! - Pomachała.
Szybkim skinieniem głowy, pobiegł w jej stronę.
- On wygląda jak Myszka Miki w tych wielkich słuchawkach. - Powiedziała Claire.
Wszyscy się zaśmiali, z wyjątkiem Massie.
- Nazywam się Erik. - Powiedział bez tchu. - Musicie wziąć te bezprzewodowe mikrofony. Jesteśmy na żywo za dziesięć minut. - Założył Hadley słuchawkę z mikrofonem za ucho i poprawił jej kołnierz.
- Dziękuje. - Uśmiechnęła się, a jej policzki się zaróżowiły.
- Moja kolej. - Sterczące piersi Abby, wyglądały na sztuczne. - Jesteś nawet ładniutki. - Uśmiechnęła się. - Powiedz, że jesteś wolny, a schowam cię do swojej torebki Balenciaga i zabiorę z powrotem do Beverly Hills.
Obróciła się, a po chwili już kręciła się w kółko jak pies który goni swój ogon. - Ehmagawd, nie ma jej! Musiałam zostawić ją w łazience. - Jej spanikowane oczy błagały o pomoc.
Claire nie wiedziała co to Balenciaga i jak ma zareagować, więc po prostu opadła na białą kanapę, mając nadzieję, że nikt nie zważy na jej niewiedzę.
- Pójdę po nią. - Massie zgłosiła się na ochotniczkę, prawdopodobnie aby pokazać Abby i Hadley jaką to dobrą osobą jest.
- A ja pomogę. - Alicia chwyciła Massie pod ramię.
- Poczekam tu. - Caire podciągnęła kolana do klatki piersiowej.
- Ja też. - Kristen dołączyła do niej.
Massie wskazała za sobą kciukiem.
- Myślę, że powinnyście iść z nami. -
Hadley zakręciła jednym z warkoczy Claire.
- Fajne są te twoje warkocze. -
Claire uśmiechnęła się w odpowiedzi.
- Nie. - Warknęła Massie. - Nie są.
Claire i Kristen wymieniły spojrzenia.
- Mówię poważnie. - Massie tupnęła nogą. - Po za tym, Dylan nas teraz potrzebuje. - Dziewczyny wymieniły spojrzenia.
- Masz racje. - Kristen w końcu się podciągnęła.
Claire westchnęła i zrobiła to samo. Była zbyt zakłopotana, aby pożegnać się z Hadley, więc po prostu pobiegła za dziewczynami.
- Nie rozumiem, dlaczego wszystkie musimy iść. - Mruknęła Kristen.
- Ponieważ jesteśmy BFF (Best friend forever) i pomagamy sobie nawzajem w sytuacjach kryzysowych.
- Punkt! - Zadrwiła Alicia.
- Niestety. - Odpowiedziała Kristen.
- Patrzcie! - Dylan krzyknęła gdy dziewczyny weszły do łazienki. Stała oparta o zlew, tuląc czerwoną skórzaną torbę.
- Super, znalazłyśmy torebkę Abby, teraz możemy wrócić? - Claire chwyciła za klamkę.
- Nie. - Szepnęła Dylan. - Zamknij się. Zamknij drzwi.
- Po co? - Claire weszła do środka.
- Mam informacje, warte przynajmniej.. hmm... - Dylan przygryzła wargę. - Tysiąc punktów plotek.
- Nie gadaj! - Alicia klepnęła ją w ramię. - Ja mam 500 punktów za tą, że Lara Davis sika przez sen, i nie ma mowy, że twoja plotka będzie lepsza. -
Dylan wyciągnęła rękę.
- Zakład? -
Podały sobie ręcę, a Massie je przecięła jednym uderzeniem dłoni.
- Ja będę decydować, czy dostaniesz punkty. Mów. - Powiedziała.
- Okej, więc.. Kiedy już się załatwiłam, poszłam przywitać się z Sheeną, stylistką mojej mamy. - Dylan zaczęła szeptem, ale zaraz wróciła do normalnego tonu. - A ona mi powiedziała, że Abby zamiast się czesać cały czas esemesowała. - Massie udawała, że ziewa.
- Nuudaaa.
Wszystkie potwierdziły.
- Cicho! - Dylan uderzyła Massie Balenciagą. - To jeszcze nie to co miałam powiedzieć!
- Pospiesz się. - Kristen sprawdziła telefon komórkowy. - Show zaczyna się za trzy minuty.
Dylan wzięła głęboki wdech, po czy kontynuowała.
- Tak więc Sheena podglądnęła jej telefon i zauważyła, że Abby dostała sms od swojej przyjaciółki Suki [Nie, to nie obraźliwa nazwa, tak ma na imię przyjaciółka Abby], która pytała czy Abby przespała się z Gaborem po ich ostatniej randce.
- Czekaj, czy Gabor to nie jest czasem chłopak Hadley? - Zapytała Claire.
- Bingo! - Dylan popchnęła ją figlarnie, przez co Claire uderzyła się o dozownik mydła.
- Ehmagawd! Co jej odpisała Abby? - Zapytała Alicia.
- Cytuję: ,,Oczywiście, że się z nim przespałam. Zawsze to robię''. -
Wszystkie dziewczyny otworzyły szeroko usta, ale nie powiedziały ani słowa.
- Okazuje się, że Abby i Gabor spiknęli się za plecami Hadley. - Dodała Dylan.
- Ehmagawd! - krzyknęła Alicia.
- Abby jest patologiczna. - powiedziała Kristen z obrzydzeniem.
Wszystkie przytaknęły na jej słowa.
- Całkowicie zasługujesz na swoje punkty plotkarskie. - Massie wyciągła swój Palmptop i dodała Dylan punkty.
- Wszystkie osoby na pokładzie pracowni, jesteśmy na żywo za dwie minuty. - ogłosił męski głos nad systemem PA.
Nagle z kabiny doszedł dźwięk spłukiwania.
Claire zesztywniała. Zasada numer jeden ,,Nigdy nie plotkować w publicznej toalecie.'' Nawet ona o niej wiedziała.
- Ehmagawd.. - Dylan zakryła ręką usta.
- Wiejemy! - krzyknęła Massie.
- Nie martw się skarbie, twój sekret jest ze mną bezpieczny. - Calgary Edwards, irytujący asystent Merri-Lee, wyszedł z boksu.
Umył szybko ręce a następnie szybko wybiegł.
Dziewczyny wybuchnęły śmiechem.
- Jedna minuta i wchodzimy na żywo. - Ogłosił głos. - Proszę zająć miejsca.
- Ehmagawd, show zaraz się rozpocznie! - krzyknęła Kristen.
- Za mną. - Dylan poprowadziła dziewczyny przez labirynt korytarzy.
Przeszły przez ciężkie zasłony i nagle, voila! Byli na planie ,,Codziennego Młynka''.
- Wow. - To było jedyne co udało się wydusić Claire. Spędziła setki poranków oglądając program Merri-Lee, mówiący o modzie, muzyce i filmach. A teraz była tu, na tyle blisko by móc wszystkiego dotknąć.
Wszystko wyglądało tak samo jak w telewizji. Zgodnie z oczekiwaniami, zdjęcie przedstawiające panoramę Nowego Jorku wisiało za biurkiem Merri-Lee. Jej cappuccino było w zasięgu ręki. Kanapa naprzeciwko niej pokryta była białym sztucznym futerkiem. Jedyne co różniło się od wersji telewizyjnej, to oklaski ludzi. Były o wiele głośniejsze. Pewnie ściszali je aby nie zakłócały wywiadów.
Wszyscy na widowni wstali i zaczęli tańczyć. Claire się dołączyła, chcąc aby Cam to widział, mimo iż była za kulisami.
- Clairee, jesteśmy VIP-ami. - syknęła Massie. - Przestań zachowywać się jak oni. - Massie przechyliła głowę w stronę publiczności.
- Och.. Przepraszam.. - Przestała się ruszać i starała się wyglądać na znudzoną.
- Jesteście gotowi? - Calgary wygładził swój seksowny garnitur.
- Gotowi! - Claire zareagowała jakby była na widowni.
- Ekhem, Calgary? - Erik, niechlujny facet od dźwięku, delikatnie położył dłoń na jego plecach. - Pamiętaj, aby wyłączać mikrofon podczas korzystania z toalety.
- O nie. - Calgary uderzył się w czoło. - Czy wszyscy w studio słyszeli dźwięki które wydaje podczas załatwiania się?
Opuścił głowę z udawanym wstydem, a widownia się zaśmiała.
- WITAMYYY W DZIEEENNYYYYM MŁYNKUUU! - Z głośników wypłynęła melodia która zawsze rozpoczynała show.
Publiczność wzniosła gromkie brawa.
- Weekend wreszcie się skończył, i nadszedł czas aby zacząć jakiś poważny biznes! - Zaczął mówić, ale dziewczyny się wyłączyły.
- Wszyscy słyszeli co mówiłyśmy w toalecie! - powiedziała Massie.
- Ehmagawd. Patrzcie. - Szepnęła Kristen.
Przeniosły wzrok na Hadley która właśnie skakała po ulubionym kapeluszu Abby. Massie zakręciła na dłoni swojego kucyka.
- Ten kapelusz był mojego dziadka! - Krzyknęła Abby. - Oddawaj! - Pociągnęła Hadley za włosy. - Dawaj, mówię! - Powtórzyła czynność.
- Cóż, Gabor był moim chłopakiem, a ty to zignorowałaś! - Hadley kopnęła goleń Abby.
- A możesz sobie go wziąć! Całuje jak stary żółw! -
- A teraz wszyscy powitajmy naszą ulubioną Merri-Lee Marvil! - Mama Dylan weszła na scenę. Jej rude włosy falowały z każdym krokiem. Posłała całusy do fanów.
- Show się zaczyna. - Claire pociągnęła za tunikę Massie.
- Phhhoszę cię. To jest o wiele ciekawsze niż ,,Codzienny Młynek''. Gdzie jest kamera?
- Żadnych zdjęć! - Kay, asystent produkcji pojawił się znikąd.
- Jak mogłaś mi to zrobić? Znowu?! - Hadley poprawiała rozmazany od płaczu makijaż.
- Przestań tak dramatyzować. - Abby sprawdziła swoje odbicie w maleńkim lusterku. - Po za tym, nie możesz mi nic udowodnić.
- A właśnie, że mogę. - Hadley nadal szlochała. - Słyszałam te dziewczyny które rozmawiały w łazience. Wszyscy w całym studiu się dowiedzieli, dzięki mikrofonowi Calgary'iego.
- Serio? Nie słyszałam. - Abby się uśmiechnęła. - Chyba byłam wtedy w budce do robienia zdjęć pisząc seksemesy z twoim chłopakiem.
Hadley uderzyła Abby w brzuch.
- Au! - Abby nabrała powietrza i odepchnęła Hadley.
- A teraz powitajmy brawami gwiazdy nadchodzącego filmu ,,Wypowiedz F jak Frajer''! Hadley Durk i Abby Boyd! - Merri-Lee wstała i zaczęła klaskać razem z tłumem.
- Teraz! - Kay trącił dziewczyny w kierunku sceny, ignorując ich starcia. - Pospieszcie się!
- Wiesz co, możesz sobie to wziąć. - Hadley zdjęła koszulkę z napisem ,,J'adore Gabor'' i rzuciła ją w głowę Abby.
- Chętnie! Gdyby Gabor wolał ciebie, to by cię nie oszukiwał! - Krzyknęła Abby.
- Panie, jesteśmy na żywo! - krzyknął Kay. - Szybko!
- Hadley Durk i Abby Boyd! - powtórzyła zakłopotana Merri-Lee.
Hadley splotła ręce na czarnym biustonoszu.
- Teraz! - krzyknął Kay.
- Nie pokaże się bez bluzki! - Warknęła Hadley.
- Trzeba było myśleć o tym wcześniej! Jesteśmy na żywo! Idźcie do cholery!
- Nie pójdę tam. - Mruknęła Hadley.
- Owszem, pójdziesz. - Kay wypchnął aktorkę na plan, a potem obrócił się do Abby i zrobił to samo z nią.
- Cóż.. To taki.. Chwyt reklamowy - Merri-Lee uśmiechnęła się niezręcznie kiedy zobaczyła Handley bez bluzki.
- To nie jest chwyt reklamowy, Merri-Lee. - Oczy Hadley były spuchnięte od płaczu. - Dałam Abby koszulkę przed show.
- Mogę zapytać dlaczego? - Merri-Lee mrugnęła do kamery, chcąc sprawić by ludzie myśleli, że ma wszystko pod kontrolą.
Abby objęła ramieniem Handley jakby wszystko między nimi było okej.
- Poonieważ nasze bohaterki filmu idą na imprezę w samych biustonoszach!
- To nie ma nic wspólnego z filmem ,,Wypowiedz F jak Frajer'' i ty dobrze o tym wiesz. - Handley odwróciła się od Abby.
- Wyluzuj. - Abby położyła rękę na jej ramieniu, ale Handley ją strąciła.
Massie, Dylan, Alisia, Kristen i Claire złapały się nawzajem za nadgarstki.
- To jest takie emocjonalne. - stwierdziła Kristen.
- Ciiiii - syknęła reszta.
- Abby ukradła mi chłopaka. Ponownie! - Hadley przemówiła bezpośrednio do kamery.
Publiczność jęknęła.
- Nie ukradłam ci go! To on wpychał swój zwierzęcy język w moją krtań. -
Merri-Lee zmusiła się do uśmiechu.
- Niestety, musimy zrobić sobie przerwę, ale po powrocie szef Rolo Disanto nauczy dziewczyny jak zrobić fileciki!
- Wypowiedz F jak Fileciki. - Massie się zaśmiała, a z nią dziewczyny.
- Brzmi świetnie. - Calgary oblizał wargi i potarł brzuch.
- Nigdzie nie odchodźcie, za niedługo wracamy z powrotem! - Merri-Lee miała przyklejony do twarzy wymuszony uśmiech.
Kiedy zeszła ze sceny oklaski zamarły. Tak samo jak jej uśmiech.
- Czy ktoś mi powie co tu się do cholery dzieje?! -
Kay przyniósł Hadley czerwoną bluzkę. Kilka sekund później, gwiazdy otoczone były masą histeryzujących producentów.
- To się nie dzieje na phawde. - Jęknął mężczyzna z brytyjskim akcentem.
Massie odwróciła się i spojrzała na Ruperta Mann'a. Był reżyserem filmu ,,Wypowiedz F jak Frajer''. Uznany był za jednego z dziesięciu najgorętszych kawalerów w Hollywood. Przesunął dłonią po włosach czarnych jak smoła, opadających na oczy. Błękitne oczy.
- Głęboka opalenizna i długi sen przez noc, i już można go nazwać numerem jeden. - Szepnęła Dylan.
- Punkt. - odpowiedziała Alicia.
- Cześć. - Massie wypaliła przypadkowo.
- Czy ja cię znam? - zapytał, wrzucając gumę do buzi.
- Ee.. - Massie musiała wymyślić coś na poczekaniu. - Tak, grałam dodatkowo w ,,Pośpiesz się i Czekaj.'' Jestem Massie pamiętasz?
- Och, Tak, tak ochczywiście. - Ponownie zmierzwił grube czarne włosy.
Claire nagle zrozumiała dlaczego wszyscy podziwiali Massie. Zawsze potrafiła wyjść z opresji.
PI-BIP
PI-BIP
Rupert sięgnął do kieszeni i odebrał telefon.
- Ochczywiście, że to widziałem. - splunął. - Cały khaj to widział.. Czekaj, mam dhugie połączenie.. Halo.. Tak, widziałem.. Sądzisz, że nie wiem?... Czekaj mam kolejne połączenie.. Halo..
- Przepraszam.. - Gruba asystentka produkcji w białym fartuchu przecisnęła się między nimi i weszła na plan, gdzie Abby i Hadley kłóciły się ze sobą.
- Jak myślisz o czym rozmawiają? - zapytała Claire.
- Jest tylko jeden sposób, aby się dowiedzieć. - Massie wciągnęła ją na plan.
- Co ty robisz? - Claire udawała, że stawia opór, na wszelki wypadek gdyby ktoś ją obserwował. Nie chciała być potem osądzana.
- Błagam cię. Naprawdę myślisz, że ktoś zwraca na nas uwagę? - Miała racje. Producenci, menadżerowie i przedstawiciele byli tak zajęci krzyczeniem na siebie, że nawet nie zwracali uwagi na to, że Hadley zamiast kroić filety to wymachiwała nożem przed Abby.
- Jesteś szalona. - Krzyknęła Abby.
- Och tak? - Hadley odrzuciła nóż, chwyciła rękę Abby i wsadziła ją do miski z gorącym makaronem.
- Ach! - Abby się wyrwała.
Hadley chwyciła miskę z rozdrobnioną mozzarellą.
- Nawet o tym nie myśl. - ostrzegła ją Abby.
- Dobra, nie będę myśleć. Będę działać! - Hadley chwyciła w garść i rzuciła w twarz Abby.
Ta druga nie była jej dłużna. Chwyciła miskę z sosem pomidorowym
- Ehmagawd. - Claire podniosła rękę do ust.
- Historia na faktach. - Massie patrzyła z podziwem. - Zrób zdjęcie.
- Nawet o tym nie myśl! - syknął Kay.
- Wracamy na żywo za dwadzieścia sekund! - Ogłosił głęboki głos nad systemem PA.
Massie i Claire pobiegły z powrotem na swoje miejsca.
- Jeśli tym we mnie rzucisz, to nie zagram w tym filmie. - Hadley położyła ręce na biodrach.
- Serio? - Abby podniosła miskę.
- JESTEŚMY Z POWROTEM ZA DZIESIĘĆ..
- Och serio. Więc lepiej uważaj co robisz. - Hadley zmrużyła oczy.
- Hej wszyscy! - krzyknęła Abby. - A oto i sos pomidorowy na koszt szefa! - Podniosła miskę sosu pomidorowego i rzuciła go na głowę Hadley.
- Wchodzimy za trzy.. dwa..
Merri-Lee weszła na scenę a widzowie zaczęli wiwatować.
- Mam dość! - Wrzasnęła Hadley. - Powodzenia w szukaniu nowej aktorki, bo ja odchodzę!
Massie uniosła komórkę i pstryknęła zdjęcie pokrytej sosem aktorki, która biegła przez scenę.
- Czy mogę? - Rupert wyrwał jej telefon z ręki.
- Oczywiście. - Massie trąciła Claire.
Reżyser wybrał numer i krzyknął do telefonu.
- Co ja mam teraz zrobić?! Kto jest za to odpowiedzialny!? - krzyknął z taką siłą, że niektórzy się odsunęli. - Znajdź mi tę osobę, która jest odpowiedzialna za to całe zamieszanie! - Dylan powoli wycofała się, a następnie popędziła w stronę tylnego wyjścia.
Parę sekund później Rupert wybiegł z pracowni, biorąc telefon Massie ze sobą.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz