STUDIO
ZIELONY POKÓJ
PONIEDZIAŁEK 9 MARCA
GODZINA 8:50
- Audio! - Krzyknął niechlujny koleś z blond czupryną w wyblakłej koszulce New York University. Wyciągnął szyję i rozglądnął się. - Abby? Hadley? -
Claire postukała w kościste ramię Hadley. - Ten facet chyba was szuka.
- Miauu! - Abby popchnęła Handley na bok - Tutaj kowboju! - Pomachała.
Szybkim skinieniem głowy, pobiegł w jej stronę.
- On wygląda jak Myszka Miki w tych wielkich słuchawkach. - Powiedziała Claire.
Wszyscy się zaśmiali, z wyjątkiem Massie.
- Nazywam się Erik. - Powiedział bez tchu. - Musicie wziąć te bezprzewodowe mikrofony. Jesteśmy na żywo za dziesięć minut. - Założył Hadley słuchawkę z mikrofonem za ucho i poprawił jej kołnierz.
- Dziękuje. - Uśmiechnęła się, a jej policzki się zaróżowiły.
- Moja kolej. - Sterczące piersi Abby, wyglądały na sztuczne. - Jesteś nawet ładniutki. - Uśmiechnęła się. - Powiedz, że jesteś wolny, a schowam cię do swojej torebki Balenciaga i zabiorę z powrotem do Beverly Hills.
Obróciła się, a po chwili już kręciła się w kółko jak pies który goni swój ogon. - Ehmagawd, nie ma jej! Musiałam zostawić ją w łazience. - Jej spanikowane oczy błagały o pomoc.
Claire nie wiedziała co to Balenciaga i jak ma zareagować, więc po prostu opadła na białą kanapę, mając nadzieję, że nikt nie zważy na jej niewiedzę.
- Pójdę po nią. - Massie zgłosiła się na ochotniczkę, prawdopodobnie aby pokazać Abby i Hadley jaką to dobrą osobą jest.
- A ja pomogę. - Alicia chwyciła Massie pod ramię.
- Poczekam tu. - Caire podciągnęła kolana do klatki piersiowej.
- Ja też. - Kristen dołączyła do niej.
Massie wskazała za sobą kciukiem.
- Myślę, że powinnyście iść z nami. -
Hadley zakręciła jednym z warkoczy Claire.
- Fajne są te twoje warkocze. -
Claire uśmiechnęła się w odpowiedzi.
- Nie. - Warknęła Massie. - Nie są.
Claire i Kristen wymieniły spojrzenia.
- Mówię poważnie. - Massie tupnęła nogą. - Po za tym, Dylan nas teraz potrzebuje. - Dziewczyny wymieniły spojrzenia.
- Masz racje. - Kristen w końcu się podciągnęła.
Claire westchnęła i zrobiła to samo. Była zbyt zakłopotana, aby pożegnać się z Hadley, więc po prostu pobiegła za dziewczynami.
- Nie rozumiem, dlaczego wszystkie musimy iść. - Mruknęła Kristen.
- Ponieważ jesteśmy BFF (Best friend forever) i pomagamy sobie nawzajem w sytuacjach kryzysowych.
- Punkt! - Zadrwiła Alicia.
- Niestety. - Odpowiedziała Kristen.
- Patrzcie! - Dylan krzyknęła gdy dziewczyny weszły do łazienki. Stała oparta o zlew, tuląc czerwoną skórzaną torbę.
- Super, znalazłyśmy torebkę Abby, teraz możemy wrócić? - Claire chwyciła za klamkę.
- Nie. - Szepnęła Dylan. - Zamknij się. Zamknij drzwi.
- Po co? - Claire weszła do środka.
- Mam informacje, warte przynajmniej.. hmm... - Dylan przygryzła wargę. - Tysiąc punktów plotek.
- Nie gadaj! - Alicia klepnęła ją w ramię. - Ja mam 500 punktów za tą, że Lara Davis sika przez sen, i nie ma mowy, że twoja plotka będzie lepsza. -
Dylan wyciągnęła rękę.
- Zakład? -
Podały sobie ręcę, a Massie je przecięła jednym uderzeniem dłoni.
- Ja będę decydować, czy dostaniesz punkty. Mów. - Powiedziała.
- Okej, więc.. Kiedy już się załatwiłam, poszłam przywitać się z Sheeną, stylistką mojej mamy. - Dylan zaczęła szeptem, ale zaraz wróciła do normalnego tonu. - A ona mi powiedziała, że Abby zamiast się czesać cały czas esemesowała. - Massie udawała, że ziewa.
- Nuudaaa.
Wszystkie potwierdziły.
- Cicho! - Dylan uderzyła Massie Balenciagą. - To jeszcze nie to co miałam powiedzieć!
- Pospiesz się. - Kristen sprawdziła telefon komórkowy. - Show zaczyna się za trzy minuty.
Dylan wzięła głęboki wdech, po czy kontynuowała.
- Tak więc Sheena podglądnęła jej telefon i zauważyła, że Abby dostała sms od swojej przyjaciółki Suki [Nie, to nie obraźliwa nazwa, tak ma na imię przyjaciółka Abby], która pytała czy Abby przespała się z Gaborem po ich ostatniej randce.
- Czekaj, czy Gabor to nie jest czasem chłopak Hadley? - Zapytała Claire.
- Bingo! - Dylan popchnęła ją figlarnie, przez co Claire uderzyła się o dozownik mydła.
- Ehmagawd! Co jej odpisała Abby? - Zapytała Alicia.
- Cytuję: ,,Oczywiście, że się z nim przespałam. Zawsze to robię''. -
Wszystkie dziewczyny otworzyły szeroko usta, ale nie powiedziały ani słowa.
- Okazuje się, że Abby i Gabor spiknęli się za plecami Hadley. - Dodała Dylan.
- Ehmagawd! - krzyknęła Alicia.
- Abby jest patologiczna. - powiedziała Kristen z obrzydzeniem.
Wszystkie przytaknęły na jej słowa.
- Całkowicie zasługujesz na swoje punkty plotkarskie. - Massie wyciągła swój Palmptop i dodała Dylan punkty.
- Wszystkie osoby na pokładzie pracowni, jesteśmy na żywo za dwie minuty. - ogłosił męski głos nad systemem PA.
Nagle z kabiny doszedł dźwięk spłukiwania.
Claire zesztywniała. Zasada numer jeden ,,Nigdy nie plotkować w publicznej toalecie.'' Nawet ona o niej wiedziała.
- Ehmagawd.. - Dylan zakryła ręką usta.
- Wiejemy! - krzyknęła Massie.
- Nie martw się skarbie, twój sekret jest ze mną bezpieczny. - Calgary Edwards, irytujący asystent Merri-Lee, wyszedł z boksu.
Umył szybko ręce a następnie szybko wybiegł.
Dziewczyny wybuchnęły śmiechem.
- Jedna minuta i wchodzimy na żywo. - Ogłosił głos. - Proszę zająć miejsca.
- Ehmagawd, show zaraz się rozpocznie! - krzyknęła Kristen.
- Za mną. - Dylan poprowadziła dziewczyny przez labirynt korytarzy.
Przeszły przez ciężkie zasłony i nagle, voila! Byli na planie ,,Codziennego Młynka''.
- Wow. - To było jedyne co udało się wydusić Claire. Spędziła setki poranków oglądając program Merri-Lee, mówiący o modzie, muzyce i filmach. A teraz była tu, na tyle blisko by móc wszystkiego dotknąć.
Wszystko wyglądało tak samo jak w telewizji. Zgodnie z oczekiwaniami, zdjęcie przedstawiające panoramę Nowego Jorku wisiało za biurkiem Merri-Lee. Jej cappuccino było w zasięgu ręki. Kanapa naprzeciwko niej pokryta była białym sztucznym futerkiem. Jedyne co różniło się od wersji telewizyjnej, to oklaski ludzi. Były o wiele głośniejsze. Pewnie ściszali je aby nie zakłócały wywiadów.
Wszyscy na widowni wstali i zaczęli tańczyć. Claire się dołączyła, chcąc aby Cam to widział, mimo iż była za kulisami.
- Clairee, jesteśmy VIP-ami. - syknęła Massie. - Przestań zachowywać się jak oni. - Massie przechyliła głowę w stronę publiczności.
- Och.. Przepraszam.. - Przestała się ruszać i starała się wyglądać na znudzoną.
- Jesteście gotowi? - Calgary wygładził swój seksowny garnitur.
- Gotowi! - Claire zareagowała jakby była na widowni.
- Ekhem, Calgary? - Erik, niechlujny facet od dźwięku, delikatnie położył dłoń na jego plecach. - Pamiętaj, aby wyłączać mikrofon podczas korzystania z toalety.
- O nie. - Calgary uderzył się w czoło. - Czy wszyscy w studio słyszeli dźwięki które wydaje podczas załatwiania się?
Opuścił głowę z udawanym wstydem, a widownia się zaśmiała.
- WITAMYYY W DZIEEENNYYYYM MŁYNKUUU! - Z głośników wypłynęła melodia która zawsze rozpoczynała show.
Publiczność wzniosła gromkie brawa.
- Weekend wreszcie się skończył, i nadszedł czas aby zacząć jakiś poważny biznes! - Zaczął mówić, ale dziewczyny się wyłączyły.
- Wszyscy słyszeli co mówiłyśmy w toalecie! - powiedziała Massie.
- Ehmagawd. Patrzcie. - Szepnęła Kristen.
Przeniosły wzrok na Hadley która właśnie skakała po ulubionym kapeluszu Abby. Massie zakręciła na dłoni swojego kucyka.
- Ten kapelusz był mojego dziadka! - Krzyknęła Abby. - Oddawaj! - Pociągnęła Hadley za włosy. - Dawaj, mówię! - Powtórzyła czynność.
- Cóż, Gabor był moim chłopakiem, a ty to zignorowałaś! - Hadley kopnęła goleń Abby.
- A możesz sobie go wziąć! Całuje jak stary żółw! -
- A teraz wszyscy powitajmy naszą ulubioną Merri-Lee Marvil! - Mama Dylan weszła na scenę. Jej rude włosy falowały z każdym krokiem. Posłała całusy do fanów.
- Show się zaczyna. - Claire pociągnęła za tunikę Massie.
- Phhhoszę cię. To jest o wiele ciekawsze niż ,,Codzienny Młynek''. Gdzie jest kamera?
- Żadnych zdjęć! - Kay, asystent produkcji pojawił się znikąd.
- Jak mogłaś mi to zrobić? Znowu?! - Hadley poprawiała rozmazany od płaczu makijaż.
- Przestań tak dramatyzować. - Abby sprawdziła swoje odbicie w maleńkim lusterku. - Po za tym, nie możesz mi nic udowodnić.
- A właśnie, że mogę. - Hadley nadal szlochała. - Słyszałam te dziewczyny które rozmawiały w łazience. Wszyscy w całym studiu się dowiedzieli, dzięki mikrofonowi Calgary'iego.
- Serio? Nie słyszałam. - Abby się uśmiechnęła. - Chyba byłam wtedy w budce do robienia zdjęć pisząc seksemesy z twoim chłopakiem.
Hadley uderzyła Abby w brzuch.
- Au! - Abby nabrała powietrza i odepchnęła Hadley.
- A teraz powitajmy brawami gwiazdy nadchodzącego filmu ,,Wypowiedz F jak Frajer''! Hadley Durk i Abby Boyd! - Merri-Lee wstała i zaczęła klaskać razem z tłumem.
- Teraz! - Kay trącił dziewczyny w kierunku sceny, ignorując ich starcia. - Pospieszcie się!
- Wiesz co, możesz sobie to wziąć. - Hadley zdjęła koszulkę z napisem ,,J'adore Gabor'' i rzuciła ją w głowę Abby.
- Chętnie! Gdyby Gabor wolał ciebie, to by cię nie oszukiwał! - Krzyknęła Abby.
- Panie, jesteśmy na żywo! - krzyknął Kay. - Szybko!
- Hadley Durk i Abby Boyd! - powtórzyła zakłopotana Merri-Lee.
Hadley splotła ręce na czarnym biustonoszu.
- Teraz! - krzyknął Kay.
- Nie pokaże się bez bluzki! - Warknęła Hadley.
- Trzeba było myśleć o tym wcześniej! Jesteśmy na żywo! Idźcie do cholery!
- Nie pójdę tam. - Mruknęła Hadley.
- Owszem, pójdziesz. - Kay wypchnął aktorkę na plan, a potem obrócił się do Abby i zrobił to samo z nią.
- Cóż.. To taki.. Chwyt reklamowy - Merri-Lee uśmiechnęła się niezręcznie kiedy zobaczyła Handley bez bluzki.
- To nie jest chwyt reklamowy, Merri-Lee. - Oczy Hadley były spuchnięte od płaczu. - Dałam Abby koszulkę przed show.
- Mogę zapytać dlaczego? - Merri-Lee mrugnęła do kamery, chcąc sprawić by ludzie myśleli, że ma wszystko pod kontrolą.
Abby objęła ramieniem Handley jakby wszystko między nimi było okej.
- Poonieważ nasze bohaterki filmu idą na imprezę w samych biustonoszach!
- To nie ma nic wspólnego z filmem ,,Wypowiedz F jak Frajer'' i ty dobrze o tym wiesz. - Handley odwróciła się od Abby.
- Wyluzuj. - Abby położyła rękę na jej ramieniu, ale Handley ją strąciła.
Massie, Dylan, Alisia, Kristen i Claire złapały się nawzajem za nadgarstki.
- To jest takie emocjonalne. - stwierdziła Kristen.
- Ciiiii - syknęła reszta.
- Abby ukradła mi chłopaka. Ponownie! - Hadley przemówiła bezpośrednio do kamery.
Publiczność jęknęła.
- Nie ukradłam ci go! To on wpychał swój zwierzęcy język w moją krtań. -
Merri-Lee zmusiła się do uśmiechu.
- Niestety, musimy zrobić sobie przerwę, ale po powrocie szef Rolo Disanto nauczy dziewczyny jak zrobić fileciki!
- Wypowiedz F jak Fileciki. - Massie się zaśmiała, a z nią dziewczyny.
- Brzmi świetnie. - Calgary oblizał wargi i potarł brzuch.
- Nigdzie nie odchodźcie, za niedługo wracamy z powrotem! - Merri-Lee miała przyklejony do twarzy wymuszony uśmiech.
Kiedy zeszła ze sceny oklaski zamarły. Tak samo jak jej uśmiech.
- Czy ktoś mi powie co tu się do cholery dzieje?! -
Kay przyniósł Hadley czerwoną bluzkę. Kilka sekund później, gwiazdy otoczone były masą histeryzujących producentów.
- To się nie dzieje na phawde. - Jęknął mężczyzna z brytyjskim akcentem.
Massie odwróciła się i spojrzała na Ruperta Mann'a. Był reżyserem filmu ,,Wypowiedz F jak Frajer''. Uznany był za jednego z dziesięciu najgorętszych kawalerów w Hollywood. Przesunął dłonią po włosach czarnych jak smoła, opadających na oczy. Błękitne oczy.
- Głęboka opalenizna i długi sen przez noc, i już można go nazwać numerem jeden. - Szepnęła Dylan.
- Punkt. - odpowiedziała Alicia.
- Cześć. - Massie wypaliła przypadkowo.
- Czy ja cię znam? - zapytał, wrzucając gumę do buzi.
- Ee.. - Massie musiała wymyślić coś na poczekaniu. - Tak, grałam dodatkowo w ,,Pośpiesz się i Czekaj.'' Jestem Massie pamiętasz?
- Och, Tak, tak ochczywiście. - Ponownie zmierzwił grube czarne włosy.
Claire nagle zrozumiała dlaczego wszyscy podziwiali Massie. Zawsze potrafiła wyjść z opresji.
PI-BIP
PI-BIP
Rupert sięgnął do kieszeni i odebrał telefon.
- Ochczywiście, że to widziałem. - splunął. - Cały khaj to widział.. Czekaj, mam dhugie połączenie.. Halo.. Tak, widziałem.. Sądzisz, że nie wiem?... Czekaj mam kolejne połączenie.. Halo..
- Przepraszam.. - Gruba asystentka produkcji w białym fartuchu przecisnęła się między nimi i weszła na plan, gdzie Abby i Hadley kłóciły się ze sobą.
- Jak myślisz o czym rozmawiają? - zapytała Claire.
- Jest tylko jeden sposób, aby się dowiedzieć. - Massie wciągnęła ją na plan.
- Co ty robisz? - Claire udawała, że stawia opór, na wszelki wypadek gdyby ktoś ją obserwował. Nie chciała być potem osądzana.
- Błagam cię. Naprawdę myślisz, że ktoś zwraca na nas uwagę? - Miała racje. Producenci, menadżerowie i przedstawiciele byli tak zajęci krzyczeniem na siebie, że nawet nie zwracali uwagi na to, że Hadley zamiast kroić filety to wymachiwała nożem przed Abby.
- Jesteś szalona. - Krzyknęła Abby.
- Och tak? - Hadley odrzuciła nóż, chwyciła rękę Abby i wsadziła ją do miski z gorącym makaronem.
- Ach! - Abby się wyrwała.
Hadley chwyciła miskę z rozdrobnioną mozzarellą.
- Nawet o tym nie myśl. - ostrzegła ją Abby.
- Dobra, nie będę myśleć. Będę działać! - Hadley chwyciła w garść i rzuciła w twarz Abby.
Ta druga nie była jej dłużna. Chwyciła miskę z sosem pomidorowym
- Ehmagawd. - Claire podniosła rękę do ust.
- Historia na faktach. - Massie patrzyła z podziwem. - Zrób zdjęcie.
- Nawet o tym nie myśl! - syknął Kay.
- Wracamy na żywo za dwadzieścia sekund! - Ogłosił głęboki głos nad systemem PA.
Massie i Claire pobiegły z powrotem na swoje miejsca.
- Jeśli tym we mnie rzucisz, to nie zagram w tym filmie. - Hadley położyła ręce na biodrach.
- Serio? - Abby podniosła miskę.
- JESTEŚMY Z POWROTEM ZA DZIESIĘĆ..
- Och serio. Więc lepiej uważaj co robisz. - Hadley zmrużyła oczy.
- Hej wszyscy! - krzyknęła Abby. - A oto i sos pomidorowy na koszt szefa! - Podniosła miskę sosu pomidorowego i rzuciła go na głowę Hadley.
- Wchodzimy za trzy.. dwa..
Merri-Lee weszła na scenę a widzowie zaczęli wiwatować.
- Mam dość! - Wrzasnęła Hadley. - Powodzenia w szukaniu nowej aktorki, bo ja odchodzę!
Massie uniosła komórkę i pstryknęła zdjęcie pokrytej sosem aktorki, która biegła przez scenę.
- Czy mogę? - Rupert wyrwał jej telefon z ręki.
- Oczywiście. - Massie trąciła Claire.
Reżyser wybrał numer i krzyknął do telefonu.
- Co ja mam teraz zrobić?! Kto jest za to odpowiedzialny!? - krzyknął z taką siłą, że niektórzy się odsunęli. - Znajdź mi tę osobę, która jest odpowiedzialna za to całe zamieszanie! - Dylan powoli wycofała się, a następnie popędziła w stronę tylnego wyjścia.
Parę sekund później Rupert wybiegł z pracowni, biorąc telefon Massie ze sobą.
Wypowiedz F jak Frajer (Dial L for Loser)
poniedziałek, 24 marca 2014
niedziela, 23 marca 2014
2
POSIADŁOŚĆ BLOCK'ÓW
PODJAZD
PONIEDZIAŁEK 9 MARCA
GODZINA 7:05
- Todd! - Claire zawołała po raz setny. - Chodź tu durniu! - przyłożyła głowę do chłodnej szyby Range Rovera i westchnęła.
Za niecałe dwie godziny ona i Komitet Ślicznotek mają stanąć twarzą w twarz z Abby Boyd i Handley Durk. Teraz powinna czesać swoją złotą grzywkę a nie szukać swojego brata.
- Claire zapomnij o nim. - Massie przygładziła swoją bordową tunikę z jedwabiu. Miała czarny szeroki pas,długie jeansy przylegające do kostek i dopasowane botki. - ,,Codzienny Młynek'' zaczyna się dopiero o dziewiątej.
- Wiem, ale to moja wina, że gdzieś się schował. - Claire przygryzła spierzchniętą wargę. Massie spojrzała na nią.
- Jak to?
- Powiedziałam mu, że jest żałosnym frajerem bo musi iść do szkoły a ja idę na koncert.
- Uwielbiam nową złą Clarie. - przeglądnęła się w lusterku.
- W sumie, to jego wina. Kiedy jadłam na śniadanie sadzone jajka, on beknął mi w twarz. O mało nie zwymiotowałam!
- Zasłużył na to co mu potem powiedziałaś. Możemy już iść? - spojrzała na boczną szybę. - Isaac jesteśmy gotowe.
Mężczyzna wyszedł z SUV'a i otworzył tylne drzwi. Ponaglił dziewczęta gestem dłoni.
- Tato, musimy iść bo się spóźnimy! - krzyknęła Claire. Chciała pomóc ale uznała, że najlepiej zostawić tę sprawę w spokoju, zanim rodzice zmienią zdanie i każą zostać jej w domu. Poza tym, rodzice poszukają Todda.
- Dziękuje. - odpowiedział Jay Lyons sarkastycznym tonem. Pogładził brodę idealnie przyciętą jak trawnik który otaczał dom. - Nie zapomnij, że masz dużo lekcji do odrobienia. I lepiej to zrób zanim wrócę do domu. - Z nosa Jay'a wydobyła się para, przez co wyglądał jak oddychający smok.
- Jasne. - Claire zmusiła się do uśmiechu i pomachała. - Obiecuje. - Jay odmachał i wrócił o nawoływania. - Chodź tu Todd, jestem spóźniony na spotkanie - Przyłożył dłonie do ust i krzyknął - Todd! Muszę zawieźć cię do szkoły, czy tego chcesz czy nie!. -
William Block siedział w czarnym Mercedesie, sprawdzając swój zegarek i pocierając łysinę.
- Pa, tato. - mruknęła Massie z tylnego siedzenia.
William opuścił szybę.
- Pa, kochanie. Nie zapomnij, aby zadać wiele pytań. To najlepszy sposób na naukę.
- Oczywiście. - rzuciła ojcu całusa w powietrzu i uśmiechnęła się słodko.
- Kto pierwszy? - Isaac spojrzał w lusterko wsteczne.
- Dziewczyny będą czekać u Alicii. - Massie wyciągnęła płytę z logo Gucci. - Możesz to puścić?
Isaac włożył CD do radia samochodowego, po czym ruszył.
- Co to jest? - zapytała Claire, chodź wiedziała, że Massie nie lubiła głupich pytań z samego rana.
- Lista piosenek Abby Boyd z iTunes. - Massie zakręciła kucyka wokół palca. - Nie słyszałam żadnej jej piosenki, ale założę się, że są niesamowite. -
Claire usiadła i skinęła głową do gitarowego zgrzytu, którym rozpoczął się pierwszy utwór.
Pojazd zatrzymał się, a dziewczęta wskoczyły do samochodu.
- Ehmagawd! - Zapiszczała Alicia - Abby Boyd i Hadley Durk! Usłyszałam nawet zanim wsiadłam do samochodu.
- To mają być te piosenki? - Kristen jęknęła.
- Powiem Abby, że tak powiedziałaś. - dokuczyła jej Dylan.
Claire zachichotała.
- Oceńcie mnie na dziesięć. - Massie pochyliła się i położyła ręce na biodrach.
- Prędzej pięć lub ostatecznie dziewięć. - powiedziała Dylan, przeglądając się w małym lusterku i dłubiąc w zębach.
Massie prychnęła.
- Nawet na mnie nie patrzysz. -
Dylan wytarła kawałek ze śniadania pod siedzenie.
- Oceniłyśmy cię już jakoś pięć minut temu.
- Jak długo jeszcze będziemy jechać, Isaac? - zapytała podekscytowana Claire, ale mężczyzna jej nie usłyszał.
- Wyglądasz lepiej niż ja. - Kristen owinęła fioletowo - niebieski szal Pucci wokół głowy, chcąc zakryć swoje krótko obcięte włosy. - Mam na sobie ubrania z biblioteki. - pociągnęła za czarne spodnie.
- Przecież mogłam ci coś przynieść. - powiedziała Massie.
- Proszę cię. A jeśli mama poprosiłaby mnie abym wysłała jej kolejne zdjęcie co mam ubrane?
- Dam ci osiem, ostatecznie dziewięć punktów. - uśmiechnęła się Claire. Nawet w dresie i szaliku na głowie Kristen wyglądała szykownie.
Dylan natomiast uroczo wyglądała w złotych kowbojskich butach, różowych sztruksach mini i koszuli w kratę.
I, jak zwykle, Alicia wyglądała jak modelka Ralph Lauren'a w jej ciemnych dżinsach, granatowej marynarce i wysokich do kolan butach do konnej jazdy.
- Naprawdę? - Kristen zapięła na uchu małego srebrnego kolczyka. - Osiem - dziewięć?
- Tak. - Claire założyła nogę na nogę.
- Chcesz żebyśmy cię oceniły? - zapytała Alicia.
- Okej. - Claire rozpięła kurtkę.
- Po pierwsze, co to za spodnie? - zapytała Alicia.
- Kedsy bez skarpetek? - dodała Dylan.
- Czarny golf jest uroczy. - zauważyła Kristen. - Mało przyjemny, ale uroczy.
- Właściwie, szalik od Hermèsa jest najmilszym akcentem. - Alicia klasnęła w dłonie.
- Jest mój. - Massie się ukłoniła. - Oczywiście, zaproponowałam jej też parę czarnych szpilek, ale ona myśli, że kedsy są ładniejsze.
- Szpilki gniotły mi palce. - mruknęła Claire.
- Nieważne. - Massie podniosła różdżkę tuszu do rzęs. - Naładowałyście kamery?
- Tak
- Perfekcyjnie. - uśmiechnęła się Massie. - Kiedy wszyscy, łącznie z Załogą DA i Klubem Country z OCD zobaczą nasze zdjęcia z Abby i Hadley, będą oddawać nam cześć jeszcze bardziej niż robią to teraz.
Isaac skręcił w lewo na Ósmą Aleję i Dwudziestą szóstą ulicę. Nagle dziewczyny zobaczyły twarz Merri-Lee Marvil na plakacie rozwieszonym po jednej połowie strony starego budynku z cegły. Na drugiej połowie widniało logo - parującej filiżanki kawy z napisem ,,Codzienny Młynek.''
- Zatrzymaj samochód, muszę wysiąść. - Dylan rozpięła pas bezpieczeństwa i podciągnęła spódniczkę.
- Nikt nie wysiądzie, dopóki nie zaparkuje. - powiedział Isaac.
- Dylan wbiła paznokcie w plecy fotela. - Poważnie, muszę iść. - otworzyła drzwi.
- Co ty robisz?! - sapnęła Alicia.
- Muszę do toalety. - Policzki Dylan się zaróżowiły a jej górna warga pokryła się kropelkami potu.
- Więc dieta przeczyszczająca idzie po twojej myśli? - zaśmiała się Massie.
Dylan kopniakiem otworzyła drzwi i wyskoczyła.
- Dylan! - Isaac uderzył w hamulce.
Ale było już za późno. Dylan już biegła w kierunku studia.
- Idealne lądowanie. - skomentowała Massie.
- Jak ona to robi? - Claire potarła skroń.
- Jest świetną kaskaderką. - Dodała Kristen.
Nawet Isaac nie mógł ukryć uśmiechu.
- Ehmagawd - Kristen zaczęła podskakiwać na siedzeniu. - Po drugiej stronie ulicy!
- EHMAGAWD - wrzasnęły wszystkie, i dokładnie w tym samym czasie podniosły swoje komórki i zaczęły robić zdjęcia czarnej limuzynie zaparkowanej kilka metrów dalej.
Claire uśmiechnęła się szeroko. To się dzieje naprawdę. Co z tego, że miała przykrótkawą grzywkę i workowaty golf? Miała się spotkać z Abby Boyd i Hadley Durk!
Isaac wyłączył silnik.
- Chodźcie. - Massie wyskoczyła z samochodu, a za nią dziewczyny. Wychodziły z samochodu jak prawdziwe gwiazdy. Claire postanowiła zrobić to samo, ale gorzki podmuch wiatru uderzył w jej twarz. Osłoniła oczy ręką.
- Claaairee, idziesz? - krzyknęła Massie.
Claire poczuła ciepło na sercu. Czekały na nią.
- Pospiesz się! - krzyknęła Massie.
- Idę! - Claire pomachała na pożegnanie Isaac'owi i podbiegła do dziewczyn.
- Najwyższy czas. - Massie uśmiechnęła się, gdy Claire do nich dołączyła.
- Dziękuje, że zaczekałyście. - Claire sapała.
- Musiałyśmy zaczekać. - Massie przewróciła oczami. - Musisz w końcu sfotografować nasze wejście. Ale spróbuj uchwycić mój lewy profil. Jest bardziej fotogeniczny niż prawy.
- Och.. - Claire zapięła guziki kurtki.
Przyjemne ciepło zniknęło w jednej sekundzie.
PODJAZD
PONIEDZIAŁEK 9 MARCA
GODZINA 7:05
- Todd! - Claire zawołała po raz setny. - Chodź tu durniu! - przyłożyła głowę do chłodnej szyby Range Rovera i westchnęła.
Za niecałe dwie godziny ona i Komitet Ślicznotek mają stanąć twarzą w twarz z Abby Boyd i Handley Durk. Teraz powinna czesać swoją złotą grzywkę a nie szukać swojego brata.
- Claire zapomnij o nim. - Massie przygładziła swoją bordową tunikę z jedwabiu. Miała czarny szeroki pas,długie jeansy przylegające do kostek i dopasowane botki. - ,,Codzienny Młynek'' zaczyna się dopiero o dziewiątej.
- Wiem, ale to moja wina, że gdzieś się schował. - Claire przygryzła spierzchniętą wargę. Massie spojrzała na nią.
- Jak to?
- Powiedziałam mu, że jest żałosnym frajerem bo musi iść do szkoły a ja idę na koncert.
- Uwielbiam nową złą Clarie. - przeglądnęła się w lusterku.
- W sumie, to jego wina. Kiedy jadłam na śniadanie sadzone jajka, on beknął mi w twarz. O mało nie zwymiotowałam!
- Zasłużył na to co mu potem powiedziałaś. Możemy już iść? - spojrzała na boczną szybę. - Isaac jesteśmy gotowe.
Mężczyzna wyszedł z SUV'a i otworzył tylne drzwi. Ponaglił dziewczęta gestem dłoni.
- Tato, musimy iść bo się spóźnimy! - krzyknęła Claire. Chciała pomóc ale uznała, że najlepiej zostawić tę sprawę w spokoju, zanim rodzice zmienią zdanie i każą zostać jej w domu. Poza tym, rodzice poszukają Todda.
- Dziękuje. - odpowiedział Jay Lyons sarkastycznym tonem. Pogładził brodę idealnie przyciętą jak trawnik który otaczał dom. - Nie zapomnij, że masz dużo lekcji do odrobienia. I lepiej to zrób zanim wrócę do domu. - Z nosa Jay'a wydobyła się para, przez co wyglądał jak oddychający smok.
- Jasne. - Claire zmusiła się do uśmiechu i pomachała. - Obiecuje. - Jay odmachał i wrócił o nawoływania. - Chodź tu Todd, jestem spóźniony na spotkanie - Przyłożył dłonie do ust i krzyknął - Todd! Muszę zawieźć cię do szkoły, czy tego chcesz czy nie!. -
William Block siedział w czarnym Mercedesie, sprawdzając swój zegarek i pocierając łysinę.
- Pa, tato. - mruknęła Massie z tylnego siedzenia.
William opuścił szybę.
- Pa, kochanie. Nie zapomnij, aby zadać wiele pytań. To najlepszy sposób na naukę.
- Oczywiście. - rzuciła ojcu całusa w powietrzu i uśmiechnęła się słodko.
- Kto pierwszy? - Isaac spojrzał w lusterko wsteczne.
- Dziewczyny będą czekać u Alicii. - Massie wyciągnęła płytę z logo Gucci. - Możesz to puścić?
Isaac włożył CD do radia samochodowego, po czym ruszył.
- Co to jest? - zapytała Claire, chodź wiedziała, że Massie nie lubiła głupich pytań z samego rana.
- Lista piosenek Abby Boyd z iTunes. - Massie zakręciła kucyka wokół palca. - Nie słyszałam żadnej jej piosenki, ale założę się, że są niesamowite. -
Claire usiadła i skinęła głową do gitarowego zgrzytu, którym rozpoczął się pierwszy utwór.
Pojazd zatrzymał się, a dziewczęta wskoczyły do samochodu.
- Ehmagawd! - Zapiszczała Alicia - Abby Boyd i Hadley Durk! Usłyszałam nawet zanim wsiadłam do samochodu.
- To mają być te piosenki? - Kristen jęknęła.
- Powiem Abby, że tak powiedziałaś. - dokuczyła jej Dylan.
Claire zachichotała.
- Oceńcie mnie na dziesięć. - Massie pochyliła się i położyła ręce na biodrach.
- Prędzej pięć lub ostatecznie dziewięć. - powiedziała Dylan, przeglądając się w małym lusterku i dłubiąc w zębach.
Massie prychnęła.
- Nawet na mnie nie patrzysz. -
Dylan wytarła kawałek ze śniadania pod siedzenie.
- Oceniłyśmy cię już jakoś pięć minut temu.
- Jak długo jeszcze będziemy jechać, Isaac? - zapytała podekscytowana Claire, ale mężczyzna jej nie usłyszał.
- Wyglądasz lepiej niż ja. - Kristen owinęła fioletowo - niebieski szal Pucci wokół głowy, chcąc zakryć swoje krótko obcięte włosy. - Mam na sobie ubrania z biblioteki. - pociągnęła za czarne spodnie.
- Przecież mogłam ci coś przynieść. - powiedziała Massie.
- Proszę cię. A jeśli mama poprosiłaby mnie abym wysłała jej kolejne zdjęcie co mam ubrane?
- Dam ci osiem, ostatecznie dziewięć punktów. - uśmiechnęła się Claire. Nawet w dresie i szaliku na głowie Kristen wyglądała szykownie.
Dylan natomiast uroczo wyglądała w złotych kowbojskich butach, różowych sztruksach mini i koszuli w kratę.
I, jak zwykle, Alicia wyglądała jak modelka Ralph Lauren'a w jej ciemnych dżinsach, granatowej marynarce i wysokich do kolan butach do konnej jazdy.
- Naprawdę? - Kristen zapięła na uchu małego srebrnego kolczyka. - Osiem - dziewięć?
- Tak. - Claire założyła nogę na nogę.
- Chcesz żebyśmy cię oceniły? - zapytała Alicia.
- Okej. - Claire rozpięła kurtkę.
- Po pierwsze, co to za spodnie? - zapytała Alicia.
- Kedsy bez skarpetek? - dodała Dylan.
- Czarny golf jest uroczy. - zauważyła Kristen. - Mało przyjemny, ale uroczy.
- Właściwie, szalik od Hermèsa jest najmilszym akcentem. - Alicia klasnęła w dłonie.
- Jest mój. - Massie się ukłoniła. - Oczywiście, zaproponowałam jej też parę czarnych szpilek, ale ona myśli, że kedsy są ładniejsze.
- Szpilki gniotły mi palce. - mruknęła Claire.
- Nieważne. - Massie podniosła różdżkę tuszu do rzęs. - Naładowałyście kamery?
- Tak
- Perfekcyjnie. - uśmiechnęła się Massie. - Kiedy wszyscy, łącznie z Załogą DA i Klubem Country z OCD zobaczą nasze zdjęcia z Abby i Hadley, będą oddawać nam cześć jeszcze bardziej niż robią to teraz.
Isaac skręcił w lewo na Ósmą Aleję i Dwudziestą szóstą ulicę. Nagle dziewczyny zobaczyły twarz Merri-Lee Marvil na plakacie rozwieszonym po jednej połowie strony starego budynku z cegły. Na drugiej połowie widniało logo - parującej filiżanki kawy z napisem ,,Codzienny Młynek.''
- Zatrzymaj samochód, muszę wysiąść. - Dylan rozpięła pas bezpieczeństwa i podciągnęła spódniczkę.
- Nikt nie wysiądzie, dopóki nie zaparkuje. - powiedział Isaac.
- Dylan wbiła paznokcie w plecy fotela. - Poważnie, muszę iść. - otworzyła drzwi.
- Co ty robisz?! - sapnęła Alicia.
- Muszę do toalety. - Policzki Dylan się zaróżowiły a jej górna warga pokryła się kropelkami potu.
- Więc dieta przeczyszczająca idzie po twojej myśli? - zaśmiała się Massie.
Dylan kopniakiem otworzyła drzwi i wyskoczyła.
- Dylan! - Isaac uderzył w hamulce.
Ale było już za późno. Dylan już biegła w kierunku studia.
- Idealne lądowanie. - skomentowała Massie.
- Jak ona to robi? - Claire potarła skroń.
- Jest świetną kaskaderką. - Dodała Kristen.
Nawet Isaac nie mógł ukryć uśmiechu.
- Ehmagawd - Kristen zaczęła podskakiwać na siedzeniu. - Po drugiej stronie ulicy!
- EHMAGAWD - wrzasnęły wszystkie, i dokładnie w tym samym czasie podniosły swoje komórki i zaczęły robić zdjęcia czarnej limuzynie zaparkowanej kilka metrów dalej.
Claire uśmiechnęła się szeroko. To się dzieje naprawdę. Co z tego, że miała przykrótkawą grzywkę i workowaty golf? Miała się spotkać z Abby Boyd i Hadley Durk!
Isaac wyłączył silnik.
- Chodźcie. - Massie wyskoczyła z samochodu, a za nią dziewczyny. Wychodziły z samochodu jak prawdziwe gwiazdy. Claire postanowiła zrobić to samo, ale gorzki podmuch wiatru uderzył w jej twarz. Osłoniła oczy ręką.
- Claaairee, idziesz? - krzyknęła Massie.
Claire poczuła ciepło na sercu. Czekały na nią.
- Pospiesz się! - krzyknęła Massie.
- Idę! - Claire pomachała na pożegnanie Isaac'owi i podbiegła do dziewczyn.
- Najwyższy czas. - Massie uśmiechnęła się, gdy Claire do nich dołączyła.
- Dziękuje, że zaczekałyście. - Claire sapała.
- Musiałyśmy zaczekać. - Massie przewróciła oczami. - Musisz w końcu sfotografować nasze wejście. Ale spróbuj uchwycić mój lewy profil. Jest bardziej fotogeniczny niż prawy.
- Och.. - Claire zapięła guziki kurtki.
Przyjemne ciepło zniknęło w jednej sekundzie.
1
POSIADŁOŚĆ BLOCK'ÓW, PODJAZD
Wtorek 3 Marca
Godzina: 14:30
Massie wyciągnęła cotygodniowy egzemplarz Vogue'a ze swojej skórzanej torby Miu Miu i otworzyła na stronie która ukazywała Abby Boyd.
Ciemny bob aktorki był idealnie ułożony, a grzywka opadała jej na oczy. Tej fryzurze należy się 10 punktów.
- Isaac? - Massie odpięła pas, wychyliła się i rzuciła magazyn na kolana kierowcy. - Czy moje włosy wyglądają jak jej? - Pogłaskała swoją nową fryzurę z taką miłością z jaką głaska swojego pieska, Fasolkę.
- Zapnij pasy. - mruknął Isaac.
Kiedy Massie znów usiadła i zapięła pas, chwycił magazyn i spojrzał na aktorkę.
- Ty wyglądasz lepiej. - Zmarszczki pojawiły się wokół jego oczu, jak zawsze kiedy się uśmiechał. - Powiedziałem ci to już kiedy wychodziłaś z salonu.
- Tak, ale to było pięć minut temu a ty mogłeś od tego czasu zmienić zdanie. - Massie zachichotała, przez co Isaac mógł pomyśleć że żartowała. Ale ona nie żartowała.
- Przysięgasz? - wyciągnęła w jego stronę mały palec.
- Przysięgam. - Isaac owinął swój mały palec wokół jej i potrząsnął. - Wyglądasz jak gwiazda filmowa z okładki magazynu Glamour. -
Massie chwyciła magazyn, odchyliła się na super miękkie siedzenia i mrugnęła do obrazka swojej ulubionej muzy-fryzur.
Miała na sobie zarówno jak i Abby czarne rajstopy, ciemną spódniczkę od DENIM i botki.
Jedyną różnicą były ich topy. Abby miała przezroczystą bluzkę, przez którą prześwitywał turkusowy biustonosz.
Massie zaś wybrała zielony top i brązowy sweter w paski od Elli Moss. Musiała gdzieś wyznaczyć jakieś granice.
- Gdzie jedziemy? - zapytał Isaac.
- Do Alicii. - odpowiedziała Massie. - Dziewczyny czekają na mnie. Jedziemy do centrum handlowego.
- Znowu?
- Yep. - Auto ruszyło a Massie jeszcze przez chwilę przeglądała magazyn.
Isaac zatrzymał się przed żelazną bramą otaczającą posiadłość Rivera i zatrąbił w klakson. Nie można było zobaczyć czy dziewczyny nadchodzą, ponieważ drzewa, którym w jakiś sposób udało się utrzymać liście, zakrywały całą posiadłość. Ale stuk-stuk obcasów zapewnił Massie że jej przyjaciółki już się zbliżają.
Szybko posmarowała usta błyszczykiem i przygładziła włosy.
- Kto gotowy na kolejny dzień w centrum handlowym? - Ryknęła, kiedy dziewczyny ułożyły się już w Range Roveru.
- Ciiii. - Kristen przycisnęła palec do ust. - Ja mam być w bibliotece.
- A ja mam być u Alicii, i rozmawiać z jej tatą o sprawie sądowej związanej z wydaleniem nas ze szkoły. - Szepnęła Claire.
- A ja mogę iść do centrum handlowego. - Dylan ledwo ubrała czapkę na swoje grube czerwone loki. - Tak długo dopóki będę kupować mamie jej krem do twarzy.
- A ja mogę robić wszystko i być gdzie tylko chcę. - Massie zebrała włosy w kucyk i pozwoliła im opaść na ramiona.
- EHMAGAWD! Twoje włosy! - Alicia zaczęła piszczeć. - Już je totalnie kocham!
- Hm? - Massie udawała że zupełnie zapomniała o swojej nowej fryzurze. Jej uroda musiała wyglądać tak, jakby w ogóle nie włożyła w nią wysiłku. Inaczej ludzie nie byli by nią tak zachwyceni. - Oh, masz na myśli fryzurę! Podoba ci się?
- Wyglądasz ah-mazing! - wykrzyknęła Dylan.
- Trochę przypominasz Abby Boyd. - powiedziała Kristen.
- Całkowicie się zgadzam. - Claire uderzyła ją w udo.
- Naprawdę? Abby Boyd? - Massie próbowała uciszyć wewnętrzne ,,Yay!'' - Nigdy bym nie pomyślała. - Utkwiła spojrzenie w dnie swojej przepastnej torby, unikając wzroku Isaac'a.
- Tak myślałam. - Kristen rozpięła swój wapienno-zielony płaszcz i wyciągnęła książki ze swojej torebki od Prady. - Może zamiast na zakupy powinnyśmy pójść do biblioteki się pouczyć?
- Ble! - Dylan skrzywiła się. - W bibliotece pachnie starymi paniami, sikami i witaminami!
- Chodźmy zrobić sobie manicure. - Alicia poruszyła palcami w powietrzu.
Claire westchnęła.
- Wielka szkoda że nie możemy w tej chwili być w OCD.
- Czemu? - Massie uszczypnęła swoje rzęsy aby upewnić się że tusz do rzęs nie zbił się w grudki.
- Bo Layne prowadzi protest aby sprowadzić nas z powrotem. Chciałabym to widzieć.
- Hmmm... Layne... - Dylan zakręciła pasmo rudych włosów wokół palca. - Czekajcie bo nie pamiętam.. Lubimy ją?
- Ja tak. - Claire warknęła i odwróciła się do okna.
- Kiedy zacznie się strajk? - zapytała Kristen.
- Po szkole. - mruknęła Claire.
Massie odpięła swój pas.
- Isaac? - odchyliła się i położyła dłoń na jego ramieniu. - Czy możesz podwieźć nas blisko Brich&Worth?
- Nie rozmawiam z tobą jeśli nie masz zapiętych pasów. - Massie przewróciła oczami. Isaac zachowywał się jak ojciec a nie jak kierowca rodzinny.
- Tutaj! Tu jest idealnie! - krzyknęła kiedy zatrzymał się na przejściu dla pieszych. - Wysadź nas już tutaj.
- Będe po ciebie za pół godziny. - ogłosił Isaac. - Nie spóźnij się.
Kristen chwyciła torbę od Prady z tylnego siedzenia.
- Ygh. - burknęła kiedy przełożyła ją przez ramię. - Te książki ważą tone.
- Zostaw je w samochodzie.
- Nie mogę. - Kristen westchnęła. - Moja mama jest wszystkowiedząca, dowie się.
- A wie że masz paranoje? - Massie zatrzasnęła drzwi a Isaac odjechał.
- A jeśli nas złapią? - Kristen poprawiła swoją torbę.
- Wielka mi rzecz. - Massie przeczesała palcami włosy. - Jeszcze bardziej nas wydalić nie mogą.
- Punkt! - Alicia narysowała w powietrzu palcem niewidzialną jedynkę.
- Mogą zwołać posiedzenie zarządu i zdecydować że nie będziemy mogły nawet podchodzić do terenu szkoły.- Claire owinęła chustkę w kropki wokół szyi.
- Wywal tą ohydną chustkę a my w zamian nie damy się złapać. - Dylan zachichotała. - Widać że chyba wzięłaś ją z kosmosu.
Wszystkie się roześmiały.
Massie prowadziła dziewczyny w kierunku kampusu. Szła szybciej aby jej włosy kołysały się na wietrze. Czuła się jak te tajne agentki z filmów!
Nigdy więcej lekcji, testów i śmierdzących potem sal gimnastycznych!
Jeśli miała zostać zawieszona na ten rok, czytać magazyny sześć godzin i pozwalać się czesać jej ulubionemu fryzjerowi Jakkobowi, to się zgadzała.
Każdy chciałby tak mieć. Więc dlaczego czuła się jak pusta tubka po błyszczyku?
- Powinnyśmy schować się na parkingu! - zasugerowała Kristen. - Będziemy mieć świetny widok na dziedziniec a poza tym możemy schować się za samochodami.
- Dobrze ale wejdziemy od tyłu. - dodała Massie. - Szybko! Dzwonek zadzwoni za..
- Pięćdziesiąt pięć sekund. - przerwała Kristen.
- Pięćdziesiąt cztery sekundy. - Massie odliczyła. - Chodźcie! - Massie zaczęła biec, a dziewczyny zachichotały i ruszyły za nią.
- Czekajcie! Wiecie że nie potrafię biegać! - Alicia krzyknęła.
- Po prostu spójrz na nas i zrób to samo! - odkrzyknęła Dylan.
- Nie chcę! Nie biegam! - uparła się Alicia.
- Alicia! - warknęła zdenerwowana Claire.
Dziewczyna wywróciła oczami i w końcu zaczęła biec. Wszystkie poza nią zaczęły chichotać.
- To nie jest śmieszne. - burknęła Alicia.
W końcu dobiegły na parking.
- To szalone. - mruknęła pod nosem Kristen.
Nikt jej nie odpowiedział.
Stały tak za jakimś autem i wpatrywały się w dziedziniec szkoły.
Massie czuła się jak duch, który umarł ale wrócił na ziemię aby poraz ostatni spojrzeć na swoją przeszłość.
Chciała zapytać przyjaciółki czy tęsknią za pożyczaniem gumki do mazania innym i wędrówkami na lekcje angielskiego, gdzie ich stuknięty nauczyciel opowiadał o swoich łysych kotach. Albo za wiadomościami w czasie lanczu. Albo za komplementami od TF (Totalnych frajerów) lub za chodzeniem na boisko piłki nożnej Akademii Briarwood.
W każdym bądź razie Massie nie tęskniła. Chodzenie do szkoły było jej pracą. Musiała stale utrzymywać swój status alfy, co było męczące.
No ale w końcu wszyscy jej potrzebowali.
RRRRRIIIIIIINNNNGGGGGGG!
- Zaczyna się. - powiedziała Massie zaraz kiedy dzwonek przestał dzwonić. - Pora na show.
- Szybko! - Kristen jęknęła. - Schowajmy się za tym Volkswagen'em!
- Którym? - zapytała Dylan z paniką w głosie.
- Tym brudnym z nalepką ,,Bombowo''. - Kristen wskazała na auto które stało pomiędzy GMC Jimmy a złotym Fordem Taurusem.
Dziewczyny nadal szukały auta wzrokiem. Kristen westchnęła.
- Ten w pierwszym rzędzie. - dodała. Dziewczyny zauważyły. Szybko przebiegły do pojazdu.
Kucnęły obok wylanej plamy benzyny.
- Idealny widok. - Massie wytarła zimne wilgotne dłonie o czarne rajstopy. Poczuła trzepotanie w brzuchu które czuła zawsze kiedy była podekscytowana. To samo czuła przed pocałowaniem Derringtona w Lake Placid.
- Nie wiem jak wy ale mi pasuje to całe wydalenie ze szkoły. - mruknęła Dylan.
- Dokładnie. Możemy robić co chcemy i kiedy chcemy. - wymruczała Alicia.
- No ba. - zgodziła się z nią Dylan.
- Totalnie. - uśmiechnęła się Kristen.
Nagle przez drzwi szkoły wybiegła gromada dziewcząt. Większość z nich nosiła obcisłe jeansy wpuszczone do wysokich kozaków lub minispódniczki z butami Ugg. Niektóre się śmiały, a niektóre rozmawiały przez telefon. Wszystko było dokładnie tak jak zawsze. Nic się nie zmieniło odkąd dziewczyny zostały wydalone ze szkoły.
- Claire! - syknęła Massie. - Gdzie protest?! -
Claire opuściła wzrok na swoje paznokcie z obdartym lakierem i wzruszyła ramionami.
Nagle zaczęła grać muzyka.
- Kristen! Komórka ci dzwoni! - warknęła Massie.
- Ups..! Przepraszam. - Szybko wyciągnęła komórkę ze srebrną obudową i odebrała. - Halo? Tak mamo? - Przewróciła oczami. - Taak, uczę się.
Dziewczyny zachichotały. - Co masz na myśli mówiąc ,,udowodnić''? - Kristen rozszerzyła oczy. - Dobrze. Nie ma sprawy. - Szybko otworzyła swoją torbę, przewróciła ją do góry nogami a książki wypadły na asfalt.
- Czego chce? - szepnęła Massie.
- Zejdźcie mi z drogi. - wypowiedziała Kristen bezgłośnie. - Szybko!
Wszystkie odskoczyły jak oparzone.
- Oczywiście że jestem sama. Wyśle ci nawet zdjęcie. - Kristen szybko zrobiła zrobiła zdjęcie książek i wysłała je mamie po czym dała dziewczyną znak żeby znowu do niej podeszły. - Widzisz? Ym, tak jestem na dworze. Bo w bibliotece było mi duszno wolałam się przewietrzyć. - przerwała. - Mhm. Mhm. Tak będę w domu o piątej. Też cię kocham. - rozłączyła się, włożyła telefon z powrotem do torby i westchnęła.
- Ten proces nawet się nie odbędzie. A ja nie mam zamiaru sobie jeszcze bardziej nagrabić u mamy.
- Tam jest! - Claire wyciągnęła palec.
Layne machała plakatem przyklejonym do długiej gałęzi. Plakat składał się ze zdjęcia Claire oraz z ogromnego napisu ,,PRZYWRÓCIĆ CLAIRE LYONS!''
- Wiesz, jeśli ona umyłaby włosy, zrobiła sobie blond pasemka i przestała ubierać się w męskim lumpeksie to by była nawet urocza. - oznajmiła Dylan. - Ma ładne niebieskie oczy. Małe ale ładne.
- Są zielone. - mruknęła Claire.
- PRZYWRÓCIĆ CLAIRE LYONS! - Krzyczała Layne razem ze swoimi przyjaciółkami Meeną i Heather.
- Ehmagawd.. - Alicia jęknęła. - To to ma być ten protest?
- Myślałam że będzie dla nas wszystkich. - Policzki Claire zrobiły się czerwone. - Tak bardzo przepraszam.
- Błagam cię. Cieszę się że Layne nie zrobiła nam takiej wiochy. Ostatnie czego nam trzeba to to, żeby ludzie pomyśleli że się przyjaźnimy z tą wieśniarą. - prychnęła Massie.
- Punkt. - dodała Alicia. - Cały ten proces jest do dupy. Szkoda mi cię Claire.
- Co? Czemu? - Claire pociągnęła za końcówki swojej grzywki w kolorze miodu.
- Bo przez tą całą szopkę możesz mieć przechlapane. Wszyscy mogą pomyśleć że to ty nakłoniłaś Layne do tego żeby poprowadziła ten mini-proces.
- Naprawdę? - Oczy Claire były szeroko otwarte ze strachu.
- Tak ale nie martw się. Państwowa szkoła ADD nie jest aż taka zła. Chyba. -
Claire usiadła na zamarzniętej ziemi, objąła kolana rękoma i pochyliła głowę.
- Chodźmy stąd. - Massie skoczyła na równe nogi. Nie miała zamiaru oglądać żałosnego mini fanklubu Claire.
- Czekaj! - Kristen chwyciła kostkę Massie. - Spójrz!
Massie przeniosła wzrok na krąg liczący co najmniej trzydzieści dziewczyn które trzymały o wiele lepszy plakat niż ten Layne.
- Zlitujcie się nad Komitetem Ślicznotek! Zlitujcie się nad Komitetem Ślicznotek! Zlitujcie się nad Komitetem Ślicznotek! - Skandował tłum.
- Ehmagawd! - Massie ponownie kucnęła. - One mają we włosach fioletowe tulipany! Mój ulubiony kolor!
- Spójrz. - Wskazała Dylan. - Na tym drugim plakacie pisze ,,Chcemy spowrotem Massie Block w naszej klasie!''
- To jest świetne! - Massie przytknęła dłonie do serca.
- A na tamtym pisze ,,Odblokujcie Massie Block!'' - Wskazała Kristen.
- Słodko! - Massie pisnęła.
- Nie boisz się że pomyślą że to ty je do tego nakłoniłaś i już nigdy nie wrócisz do szkoły? - Claire uśmiechnęła się.
Massie wyciągnęła błyszczyk i posmarowała usta. Nie zamierzała odpowiedzieć na uszczypliwość Claire więc ją zignorowała.
- Ehmagawd jest i plakat dla mnie! - Alicia klasnęła w dłonie.
- Gdzie? - Syknęła Massie.
- Tam. - Alicia wskazała na plakat z jej podobizną który niosła Olivia Ryan. Napis głosił ,,Alishia brakuje nam ciebie!''
- Um.. Ona źle napisała twoje imię. - Kristen zachichotała.
- No i? - warknęła Alicia.
- Ehmagawd, Massie spójrz! - Dylan sapnęła.
Massie wyciągnęła otwartą dłon w stronę twarzy Dylan nakazując jej czekać. Była w trakcie liczenia ile jest plakatów. Jeden dla Alicii, trzy dla Claire i osiemnaście dla niej. Nie jest źle. Oczywiście Derringtonowi powie że plakatów dla niej było dwadzieścia pięć.
- O mój Boże. To jest okropne! - Dylan otworzyła szeroko oczy.
- Popieram! - Kristen jęknęła.
- Nie bądźcie takie wrażliwe. - Objęła obie przyjaciółki. - To że nie zrobili dla was plakatów nie oznacza że o was zapomnieli. - uśmiechnęła się pokrzepiająco.
- Nie o to chodzi! - Dylan pisnęła. - Spójrz na miejsce przy stojakach na rowery! - Massie przeniosła wzrok na wskazane miejsce.
Truskawa i Kori, czyli ex przyjaciółki Alicii wskoczyły na swoje dziadowskie rowery z Bratz i jeździły w kółko po trawniku dzwoniąc w swoje zardzewiałe dzwonki i krzycząc:
- Nigdy więcej Czarownicy i jej załogi! Od teraz panować będzie Załoga DA!
- Boże.. Co one sobie myślą? Że zajmą miejsce Komitetu Ślicznotek? Żałosne. - Massie jęknęła. -
- Pierwszym krokiem do tego jest bycie ładną. Niestety, ale żadna nie posiada urody. - Zaszydziła z nich Dylan.
- One naprawdę będą się tak nazywać? Załoga DA? - Kristen się skrzywiła.
- Spójrzcie, chyba mają konkurencję. - oznajmiła Claire i wskazała na cztery szczupłe blondynki w żółtych strojach drużyny tenisowej. Każda z nich trzymała flagę z napisem ,,Precz z Komitetem Ślicznotek, teraz czas na KLUB COUNTRY!''
- Czemu niby myślicie że nie wrócimy?! - wykrzyczała Massie zapominając że się ukrywają.
Alicia nadepnęła jej na nogę.
- Zluzuj, mój tata i tak ich pozwie.
- Tak właściwie to gdzie jest dyrektorka? Nie powinna przyjść i przerwać to wszystko? - Massie rozejrzała się po dziedzińcu ale nie zauważyła żadnych
nauczycieli.
- A czy OCD czasem nie dąży do tego aby dawać dzieciom wolność słowa i prawa do protestu? - Zapytała Claire.
Dziewczyny spojrzały po sobie.
- Ona ma racje. - sapnęła Kristen. - To jest w podręczniku. Odkąd zostałyśmy wygnane codziennie czytam kodeks od deski do deski, i próbuje znaleźć jakąś lukę która umożliwi nam powrót do OCD.
- Świetnie. - powiedziała Massie, bardziej do swojej bransoletki niż do przyjaciółek. Nikt jej nie zastąpi. Przez całe życie walczyła aby być numerem jeden, i nie ma zamiaru tego zaprzepaszczać. Żadna Załoga DA ani Klub Country nie odbiorą jej władzy. Ale miała tylko osiemnaście plakatów które mówiły o tym że chcą Massie spowrotem w szkole. Musiała zrobić coś, aby znów pokochali ją wszyscy co do jednego.
BIEŻĄCA SYTUACJA
PLUSY: MINUSY:
Przetłuszczające się włosy
Szybko rosnące włosy
Załoga Da & Klub Country
___________________________________________________________________
A oto i pierwszy post. Mam nadzieję, że są jeszcze gdzieś fani Elity :)
(Kto nie czytał to polecam!) :D
XOXO
~ NATT
Wtorek 3 Marca
Godzina: 14:30
Massie wyciągnęła cotygodniowy egzemplarz Vogue'a ze swojej skórzanej torby Miu Miu i otworzyła na stronie która ukazywała Abby Boyd.
Ciemny bob aktorki był idealnie ułożony, a grzywka opadała jej na oczy. Tej fryzurze należy się 10 punktów.
- Isaac? - Massie odpięła pas, wychyliła się i rzuciła magazyn na kolana kierowcy. - Czy moje włosy wyglądają jak jej? - Pogłaskała swoją nową fryzurę z taką miłością z jaką głaska swojego pieska, Fasolkę.
- Zapnij pasy. - mruknął Isaac.
Kiedy Massie znów usiadła i zapięła pas, chwycił magazyn i spojrzał na aktorkę.
- Ty wyglądasz lepiej. - Zmarszczki pojawiły się wokół jego oczu, jak zawsze kiedy się uśmiechał. - Powiedziałem ci to już kiedy wychodziłaś z salonu.
- Tak, ale to było pięć minut temu a ty mogłeś od tego czasu zmienić zdanie. - Massie zachichotała, przez co Isaac mógł pomyśleć że żartowała. Ale ona nie żartowała.
- Przysięgasz? - wyciągnęła w jego stronę mały palec.
- Przysięgam. - Isaac owinął swój mały palec wokół jej i potrząsnął. - Wyglądasz jak gwiazda filmowa z okładki magazynu Glamour. -
Massie chwyciła magazyn, odchyliła się na super miękkie siedzenia i mrugnęła do obrazka swojej ulubionej muzy-fryzur.
Miała na sobie zarówno jak i Abby czarne rajstopy, ciemną spódniczkę od DENIM i botki.
Jedyną różnicą były ich topy. Abby miała przezroczystą bluzkę, przez którą prześwitywał turkusowy biustonosz.
Massie zaś wybrała zielony top i brązowy sweter w paski od Elli Moss. Musiała gdzieś wyznaczyć jakieś granice.
- Gdzie jedziemy? - zapytał Isaac.
- Do Alicii. - odpowiedziała Massie. - Dziewczyny czekają na mnie. Jedziemy do centrum handlowego.
- Znowu?
- Yep. - Auto ruszyło a Massie jeszcze przez chwilę przeglądała magazyn.
Isaac zatrzymał się przed żelazną bramą otaczającą posiadłość Rivera i zatrąbił w klakson. Nie można było zobaczyć czy dziewczyny nadchodzą, ponieważ drzewa, którym w jakiś sposób udało się utrzymać liście, zakrywały całą posiadłość. Ale stuk-stuk obcasów zapewnił Massie że jej przyjaciółki już się zbliżają.
Szybko posmarowała usta błyszczykiem i przygładziła włosy.
- Kto gotowy na kolejny dzień w centrum handlowym? - Ryknęła, kiedy dziewczyny ułożyły się już w Range Roveru.
- Ciiii. - Kristen przycisnęła palec do ust. - Ja mam być w bibliotece.
- A ja mam być u Alicii, i rozmawiać z jej tatą o sprawie sądowej związanej z wydaleniem nas ze szkoły. - Szepnęła Claire.
- A ja mogę iść do centrum handlowego. - Dylan ledwo ubrała czapkę na swoje grube czerwone loki. - Tak długo dopóki będę kupować mamie jej krem do twarzy.
- A ja mogę robić wszystko i być gdzie tylko chcę. - Massie zebrała włosy w kucyk i pozwoliła im opaść na ramiona.
- EHMAGAWD! Twoje włosy! - Alicia zaczęła piszczeć. - Już je totalnie kocham!
- Hm? - Massie udawała że zupełnie zapomniała o swojej nowej fryzurze. Jej uroda musiała wyglądać tak, jakby w ogóle nie włożyła w nią wysiłku. Inaczej ludzie nie byli by nią tak zachwyceni. - Oh, masz na myśli fryzurę! Podoba ci się?
- Wyglądasz ah-mazing! - wykrzyknęła Dylan.
- Trochę przypominasz Abby Boyd. - powiedziała Kristen.
- Całkowicie się zgadzam. - Claire uderzyła ją w udo.
- Naprawdę? Abby Boyd? - Massie próbowała uciszyć wewnętrzne ,,Yay!'' - Nigdy bym nie pomyślała. - Utkwiła spojrzenie w dnie swojej przepastnej torby, unikając wzroku Isaac'a.
- Tak myślałam. - Kristen rozpięła swój wapienno-zielony płaszcz i wyciągnęła książki ze swojej torebki od Prady. - Może zamiast na zakupy powinnyśmy pójść do biblioteki się pouczyć?
- Ble! - Dylan skrzywiła się. - W bibliotece pachnie starymi paniami, sikami i witaminami!
- Chodźmy zrobić sobie manicure. - Alicia poruszyła palcami w powietrzu.
Claire westchnęła.
- Wielka szkoda że nie możemy w tej chwili być w OCD.
- Czemu? - Massie uszczypnęła swoje rzęsy aby upewnić się że tusz do rzęs nie zbił się w grudki.
- Bo Layne prowadzi protest aby sprowadzić nas z powrotem. Chciałabym to widzieć.
- Hmmm... Layne... - Dylan zakręciła pasmo rudych włosów wokół palca. - Czekajcie bo nie pamiętam.. Lubimy ją?
- Ja tak. - Claire warknęła i odwróciła się do okna.
- Kiedy zacznie się strajk? - zapytała Kristen.
- Po szkole. - mruknęła Claire.
Massie odpięła swój pas.
- Isaac? - odchyliła się i położyła dłoń na jego ramieniu. - Czy możesz podwieźć nas blisko Brich&Worth?
- Nie rozmawiam z tobą jeśli nie masz zapiętych pasów. - Massie przewróciła oczami. Isaac zachowywał się jak ojciec a nie jak kierowca rodzinny.
- Tutaj! Tu jest idealnie! - krzyknęła kiedy zatrzymał się na przejściu dla pieszych. - Wysadź nas już tutaj.
- Będe po ciebie za pół godziny. - ogłosił Isaac. - Nie spóźnij się.
Kristen chwyciła torbę od Prady z tylnego siedzenia.
- Ygh. - burknęła kiedy przełożyła ją przez ramię. - Te książki ważą tone.
- Zostaw je w samochodzie.
- Nie mogę. - Kristen westchnęła. - Moja mama jest wszystkowiedząca, dowie się.
- A wie że masz paranoje? - Massie zatrzasnęła drzwi a Isaac odjechał.
- A jeśli nas złapią? - Kristen poprawiła swoją torbę.
- Wielka mi rzecz. - Massie przeczesała palcami włosy. - Jeszcze bardziej nas wydalić nie mogą.
- Punkt! - Alicia narysowała w powietrzu palcem niewidzialną jedynkę.
- Mogą zwołać posiedzenie zarządu i zdecydować że nie będziemy mogły nawet podchodzić do terenu szkoły.- Claire owinęła chustkę w kropki wokół szyi.
- Wywal tą ohydną chustkę a my w zamian nie damy się złapać. - Dylan zachichotała. - Widać że chyba wzięłaś ją z kosmosu.
Wszystkie się roześmiały.
Massie prowadziła dziewczyny w kierunku kampusu. Szła szybciej aby jej włosy kołysały się na wietrze. Czuła się jak te tajne agentki z filmów!
Nigdy więcej lekcji, testów i śmierdzących potem sal gimnastycznych!
Jeśli miała zostać zawieszona na ten rok, czytać magazyny sześć godzin i pozwalać się czesać jej ulubionemu fryzjerowi Jakkobowi, to się zgadzała.
Każdy chciałby tak mieć. Więc dlaczego czuła się jak pusta tubka po błyszczyku?
- Powinnyśmy schować się na parkingu! - zasugerowała Kristen. - Będziemy mieć świetny widok na dziedziniec a poza tym możemy schować się za samochodami.
- Dobrze ale wejdziemy od tyłu. - dodała Massie. - Szybko! Dzwonek zadzwoni za..
- Pięćdziesiąt pięć sekund. - przerwała Kristen.
- Pięćdziesiąt cztery sekundy. - Massie odliczyła. - Chodźcie! - Massie zaczęła biec, a dziewczyny zachichotały i ruszyły za nią.
- Czekajcie! Wiecie że nie potrafię biegać! - Alicia krzyknęła.
- Po prostu spójrz na nas i zrób to samo! - odkrzyknęła Dylan.
- Nie chcę! Nie biegam! - uparła się Alicia.
- Alicia! - warknęła zdenerwowana Claire.
Dziewczyna wywróciła oczami i w końcu zaczęła biec. Wszystkie poza nią zaczęły chichotać.
- To nie jest śmieszne. - burknęła Alicia.
W końcu dobiegły na parking.
- To szalone. - mruknęła pod nosem Kristen.
Nikt jej nie odpowiedział.
Stały tak za jakimś autem i wpatrywały się w dziedziniec szkoły.
Massie czuła się jak duch, który umarł ale wrócił na ziemię aby poraz ostatni spojrzeć na swoją przeszłość.
Chciała zapytać przyjaciółki czy tęsknią za pożyczaniem gumki do mazania innym i wędrówkami na lekcje angielskiego, gdzie ich stuknięty nauczyciel opowiadał o swoich łysych kotach. Albo za wiadomościami w czasie lanczu. Albo za komplementami od TF (Totalnych frajerów) lub za chodzeniem na boisko piłki nożnej Akademii Briarwood.
W każdym bądź razie Massie nie tęskniła. Chodzenie do szkoły było jej pracą. Musiała stale utrzymywać swój status alfy, co było męczące.
No ale w końcu wszyscy jej potrzebowali.
RRRRRIIIIIIINNNNGGGGGGG!
- Zaczyna się. - powiedziała Massie zaraz kiedy dzwonek przestał dzwonić. - Pora na show.
- Szybko! - Kristen jęknęła. - Schowajmy się za tym Volkswagen'em!
- Którym? - zapytała Dylan z paniką w głosie.
- Tym brudnym z nalepką ,,Bombowo''. - Kristen wskazała na auto które stało pomiędzy GMC Jimmy a złotym Fordem Taurusem.
Dziewczyny nadal szukały auta wzrokiem. Kristen westchnęła.
- Ten w pierwszym rzędzie. - dodała. Dziewczyny zauważyły. Szybko przebiegły do pojazdu.
Kucnęły obok wylanej plamy benzyny.
- Idealny widok. - Massie wytarła zimne wilgotne dłonie o czarne rajstopy. Poczuła trzepotanie w brzuchu które czuła zawsze kiedy była podekscytowana. To samo czuła przed pocałowaniem Derringtona w Lake Placid.
- Nie wiem jak wy ale mi pasuje to całe wydalenie ze szkoły. - mruknęła Dylan.
- Dokładnie. Możemy robić co chcemy i kiedy chcemy. - wymruczała Alicia.
- No ba. - zgodziła się z nią Dylan.
- Totalnie. - uśmiechnęła się Kristen.
Nagle przez drzwi szkoły wybiegła gromada dziewcząt. Większość z nich nosiła obcisłe jeansy wpuszczone do wysokich kozaków lub minispódniczki z butami Ugg. Niektóre się śmiały, a niektóre rozmawiały przez telefon. Wszystko było dokładnie tak jak zawsze. Nic się nie zmieniło odkąd dziewczyny zostały wydalone ze szkoły.
- Claire! - syknęła Massie. - Gdzie protest?! -
Claire opuściła wzrok na swoje paznokcie z obdartym lakierem i wzruszyła ramionami.
Nagle zaczęła grać muzyka.
- Kristen! Komórka ci dzwoni! - warknęła Massie.
- Ups..! Przepraszam. - Szybko wyciągnęła komórkę ze srebrną obudową i odebrała. - Halo? Tak mamo? - Przewróciła oczami. - Taak, uczę się.
Dziewczyny zachichotały. - Co masz na myśli mówiąc ,,udowodnić''? - Kristen rozszerzyła oczy. - Dobrze. Nie ma sprawy. - Szybko otworzyła swoją torbę, przewróciła ją do góry nogami a książki wypadły na asfalt.
- Czego chce? - szepnęła Massie.
- Zejdźcie mi z drogi. - wypowiedziała Kristen bezgłośnie. - Szybko!
Wszystkie odskoczyły jak oparzone.
- Oczywiście że jestem sama. Wyśle ci nawet zdjęcie. - Kristen szybko zrobiła zrobiła zdjęcie książek i wysłała je mamie po czym dała dziewczyną znak żeby znowu do niej podeszły. - Widzisz? Ym, tak jestem na dworze. Bo w bibliotece było mi duszno wolałam się przewietrzyć. - przerwała. - Mhm. Mhm. Tak będę w domu o piątej. Też cię kocham. - rozłączyła się, włożyła telefon z powrotem do torby i westchnęła.
- Ten proces nawet się nie odbędzie. A ja nie mam zamiaru sobie jeszcze bardziej nagrabić u mamy.
- Tam jest! - Claire wyciągnęła palec.
Layne machała plakatem przyklejonym do długiej gałęzi. Plakat składał się ze zdjęcia Claire oraz z ogromnego napisu ,,PRZYWRÓCIĆ CLAIRE LYONS!''
- Wiesz, jeśli ona umyłaby włosy, zrobiła sobie blond pasemka i przestała ubierać się w męskim lumpeksie to by była nawet urocza. - oznajmiła Dylan. - Ma ładne niebieskie oczy. Małe ale ładne.
- Są zielone. - mruknęła Claire.
- PRZYWRÓCIĆ CLAIRE LYONS! - Krzyczała Layne razem ze swoimi przyjaciółkami Meeną i Heather.
- Ehmagawd.. - Alicia jęknęła. - To to ma być ten protest?
- Myślałam że będzie dla nas wszystkich. - Policzki Claire zrobiły się czerwone. - Tak bardzo przepraszam.
- Błagam cię. Cieszę się że Layne nie zrobiła nam takiej wiochy. Ostatnie czego nam trzeba to to, żeby ludzie pomyśleli że się przyjaźnimy z tą wieśniarą. - prychnęła Massie.
- Punkt. - dodała Alicia. - Cały ten proces jest do dupy. Szkoda mi cię Claire.
- Co? Czemu? - Claire pociągnęła za końcówki swojej grzywki w kolorze miodu.
- Bo przez tą całą szopkę możesz mieć przechlapane. Wszyscy mogą pomyśleć że to ty nakłoniłaś Layne do tego żeby poprowadziła ten mini-proces.
- Naprawdę? - Oczy Claire były szeroko otwarte ze strachu.
- Tak ale nie martw się. Państwowa szkoła ADD nie jest aż taka zła. Chyba. -
Claire usiadła na zamarzniętej ziemi, objąła kolana rękoma i pochyliła głowę.
- Chodźmy stąd. - Massie skoczyła na równe nogi. Nie miała zamiaru oglądać żałosnego mini fanklubu Claire.
- Czekaj! - Kristen chwyciła kostkę Massie. - Spójrz!
Massie przeniosła wzrok na krąg liczący co najmniej trzydzieści dziewczyn które trzymały o wiele lepszy plakat niż ten Layne.
- Zlitujcie się nad Komitetem Ślicznotek! Zlitujcie się nad Komitetem Ślicznotek! Zlitujcie się nad Komitetem Ślicznotek! - Skandował tłum.
- Ehmagawd! - Massie ponownie kucnęła. - One mają we włosach fioletowe tulipany! Mój ulubiony kolor!
- Spójrz. - Wskazała Dylan. - Na tym drugim plakacie pisze ,,Chcemy spowrotem Massie Block w naszej klasie!''
- To jest świetne! - Massie przytknęła dłonie do serca.
- A na tamtym pisze ,,Odblokujcie Massie Block!'' - Wskazała Kristen.
- Słodko! - Massie pisnęła.
- Nie boisz się że pomyślą że to ty je do tego nakłoniłaś i już nigdy nie wrócisz do szkoły? - Claire uśmiechnęła się.
Massie wyciągnęła błyszczyk i posmarowała usta. Nie zamierzała odpowiedzieć na uszczypliwość Claire więc ją zignorowała.
- Ehmagawd jest i plakat dla mnie! - Alicia klasnęła w dłonie.
- Gdzie? - Syknęła Massie.
- Tam. - Alicia wskazała na plakat z jej podobizną który niosła Olivia Ryan. Napis głosił ,,Alishia brakuje nam ciebie!''
- Um.. Ona źle napisała twoje imię. - Kristen zachichotała.
- No i? - warknęła Alicia.
- Ehmagawd, Massie spójrz! - Dylan sapnęła.
Massie wyciągnęła otwartą dłon w stronę twarzy Dylan nakazując jej czekać. Była w trakcie liczenia ile jest plakatów. Jeden dla Alicii, trzy dla Claire i osiemnaście dla niej. Nie jest źle. Oczywiście Derringtonowi powie że plakatów dla niej było dwadzieścia pięć.
- O mój Boże. To jest okropne! - Dylan otworzyła szeroko oczy.
- Popieram! - Kristen jęknęła.
- Nie bądźcie takie wrażliwe. - Objęła obie przyjaciółki. - To że nie zrobili dla was plakatów nie oznacza że o was zapomnieli. - uśmiechnęła się pokrzepiająco.
- Nie o to chodzi! - Dylan pisnęła. - Spójrz na miejsce przy stojakach na rowery! - Massie przeniosła wzrok na wskazane miejsce.
Truskawa i Kori, czyli ex przyjaciółki Alicii wskoczyły na swoje dziadowskie rowery z Bratz i jeździły w kółko po trawniku dzwoniąc w swoje zardzewiałe dzwonki i krzycząc:
- Nigdy więcej Czarownicy i jej załogi! Od teraz panować będzie Załoga DA!
- Boże.. Co one sobie myślą? Że zajmą miejsce Komitetu Ślicznotek? Żałosne. - Massie jęknęła. -
- Pierwszym krokiem do tego jest bycie ładną. Niestety, ale żadna nie posiada urody. - Zaszydziła z nich Dylan.
- One naprawdę będą się tak nazywać? Załoga DA? - Kristen się skrzywiła.
- Spójrzcie, chyba mają konkurencję. - oznajmiła Claire i wskazała na cztery szczupłe blondynki w żółtych strojach drużyny tenisowej. Każda z nich trzymała flagę z napisem ,,Precz z Komitetem Ślicznotek, teraz czas na KLUB COUNTRY!''
- Czemu niby myślicie że nie wrócimy?! - wykrzyczała Massie zapominając że się ukrywają.
Alicia nadepnęła jej na nogę.
- Zluzuj, mój tata i tak ich pozwie.
- Tak właściwie to gdzie jest dyrektorka? Nie powinna przyjść i przerwać to wszystko? - Massie rozejrzała się po dziedzińcu ale nie zauważyła żadnych
nauczycieli.
- A czy OCD czasem nie dąży do tego aby dawać dzieciom wolność słowa i prawa do protestu? - Zapytała Claire.
Dziewczyny spojrzały po sobie.
- Ona ma racje. - sapnęła Kristen. - To jest w podręczniku. Odkąd zostałyśmy wygnane codziennie czytam kodeks od deski do deski, i próbuje znaleźć jakąś lukę która umożliwi nam powrót do OCD.
- Świetnie. - powiedziała Massie, bardziej do swojej bransoletki niż do przyjaciółek. Nikt jej nie zastąpi. Przez całe życie walczyła aby być numerem jeden, i nie ma zamiaru tego zaprzepaszczać. Żadna Załoga DA ani Klub Country nie odbiorą jej władzy. Ale miała tylko osiemnaście plakatów które mówiły o tym że chcą Massie spowrotem w szkole. Musiała zrobić coś, aby znów pokochali ją wszyscy co do jednego.
BIEŻĄCA SYTUACJA
PLUSY: MINUSY:
Przetłuszczające się włosy
Szybko rosnące włosy
Załoga Da & Klub Country
___________________________________________________________________
A oto i pierwszy post. Mam nadzieję, że są jeszcze gdzieś fani Elity :)
(Kto nie czytał to polecam!) :D
XOXO
~ NATT
CO DO CZEGO
Czytaliście kiedyś książke ,,Elita'' autorstwa Lisi Harrison? Jak zauważyliście nie ma przetłumaczonej szóstej części. Więc na tym blogu ja będę tłumaczyć kolejną książkę z tej serii a mianowicie ,,Dial L for Loser''
Pozdrawiam fanów, mam nadzieje, ze jeszcze jacyś są :)
XOXO
~ NATT
Pozdrawiam fanów, mam nadzieje, ze jeszcze jacyś są :)
XOXO
~ NATT
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)



