niedziela, 23 marca 2014

2

                  POSIADŁOŚĆ BLOCK'ÓW


                                                                             PODJAZD                        
                                       PONIEDZIAŁEK 9 MARCA
                                                GODZINA 7:05






- Todd! - Claire zawołała po raz setny. - Chodź tu durniu! - przyłożyła głowę do chłodnej szyby Range Rovera i westchnęła.
Za niecałe dwie godziny ona i Komitet Ślicznotek mają stanąć twarzą w twarz z Abby Boyd i Handley Durk. Teraz powinna czesać swoją złotą grzywkę a nie szukać swojego brata.
- Claire zapomnij o nim. - Massie przygładziła swoją bordową tunikę z jedwabiu. Miała czarny szeroki pas,długie jeansy przylegające do kostek i dopasowane botki. - ,,Codzienny Młynek'' zaczyna się dopiero o dziewiątej.
- Wiem, ale to moja wina, że gdzieś się schował. - Claire przygryzła spierzchniętą wargę. Massie spojrzała na nią.
- Jak to?
- Powiedziałam mu, że jest żałosnym frajerem bo musi iść do szkoły a ja idę na koncert.
- Uwielbiam nową złą Clarie. - przeglądnęła się w lusterku.
- W sumie, to jego wina. Kiedy jadłam na śniadanie sadzone jajka, on beknął mi w twarz. O mało nie zwymiotowałam!
- Zasłużył na to co mu potem powiedziałaś. Możemy już iść? - spojrzała na boczną szybę. - Isaac jesteśmy gotowe.
  Mężczyzna wyszedł z SUV'a i otworzył tylne drzwi. Ponaglił dziewczęta gestem dłoni.
- Tato, musimy iść bo się spóźnimy! - krzyknęła Claire. Chciała pomóc ale uznała, że najlepiej zostawić tę sprawę w spokoju, zanim rodzice zmienią zdanie i każą zostać jej w domu. Poza tym, rodzice poszukają Todda.
- Dziękuje. - odpowiedział Jay Lyons sarkastycznym tonem. Pogładził brodę idealnie przyciętą jak trawnik który otaczał dom. - Nie zapomnij, że masz dużo lekcji do odrobienia. I lepiej to zrób zanim wrócę do domu. - Z nosa Jay'a wydobyła się para, przez co wyglądał jak oddychający smok.
- Jasne. - Claire zmusiła się do uśmiechu i pomachała. - Obiecuje. - Jay odmachał i wrócił o nawoływania. - Chodź tu Todd, jestem spóźniony na spotkanie - Przyłożył dłonie do ust i krzyknął - Todd! Muszę zawieźć cię do szkoły, czy tego chcesz czy nie!. -
 William Block siedział w czarnym Mercedesie, sprawdzając swój zegarek i pocierając łysinę.
- Pa, tato. - mruknęła Massie z tylnego siedzenia.
 William opuścił szybę.
- Pa, kochanie. Nie zapomnij, aby zadać wiele pytań. To najlepszy sposób na naukę.
- Oczywiście. - rzuciła ojcu całusa w powietrzu i uśmiechnęła się słodko.
- Kto pierwszy? - Isaac spojrzał w lusterko wsteczne.
- Dziewczyny będą czekać u Alicii. - Massie wyciągnęła płytę z logo Gucci. - Możesz to puścić?
 Isaac włożył CD do radia samochodowego, po czym ruszył.
- Co to jest? - zapytała Claire, chodź wiedziała, że Massie nie lubiła głupich pytań z samego rana.
- Lista piosenek Abby Boyd z iTunes. - Massie zakręciła kucyka wokół palca. - Nie słyszałam żadnej jej piosenki, ale założę się, że są niesamowite. -
 Claire usiadła i skinęła głową do gitarowego zgrzytu, którym rozpoczął się pierwszy utwór.
 Pojazd zatrzymał się, a dziewczęta wskoczyły do samochodu.
- Ehmagawd! - Zapiszczała Alicia - Abby Boyd i Hadley Durk! Usłyszałam nawet zanim wsiadłam do samochodu.
- To mają być te piosenki? - Kristen jęknęła.
- Powiem Abby, że tak powiedziałaś. - dokuczyła jej Dylan.
 Claire zachichotała.
- Oceńcie mnie na dziesięć. - Massie pochyliła się i położyła ręce na biodrach.
- Prędzej pięć lub ostatecznie dziewięć. - powiedziała Dylan, przeglądając się w małym lusterku i dłubiąc w zębach.
 Massie prychnęła.
- Nawet na mnie nie patrzysz. -
Dylan wytarła kawałek ze śniadania pod siedzenie.
- Oceniłyśmy cię już jakoś pięć minut temu.
- Jak długo jeszcze będziemy jechać, Isaac? - zapytała podekscytowana Claire, ale mężczyzna jej nie usłyszał.
- Wyglądasz lepiej niż ja. - Kristen owinęła fioletowo - niebieski szal Pucci wokół głowy, chcąc zakryć swoje krótko obcięte włosy. - Mam na sobie ubrania z biblioteki. - pociągnęła za czarne spodnie.
- Przecież mogłam ci coś przynieść. - powiedziała Massie.
- Proszę cię. A jeśli mama poprosiłaby mnie abym wysłała jej kolejne zdjęcie co mam ubrane?
- Dam ci osiem, ostatecznie dziewięć punktów. - uśmiechnęła się Claire. Nawet w dresie i szaliku na głowie Kristen wyglądała szykownie.
Dylan natomiast uroczo wyglądała w złotych kowbojskich butach, różowych sztruksach mini i koszuli w kratę.
I, jak zwykle, Alicia wyglądała jak modelka Ralph Lauren'a w jej ciemnych dżinsach, granatowej marynarce i wysokich do kolan butach do konnej jazdy.
- Naprawdę? - Kristen zapięła na uchu małego srebrnego kolczyka. - Osiem - dziewięć?
- Tak. - Claire założyła nogę na nogę.
- Chcesz żebyśmy cię oceniły? - zapytała Alicia.
- Okej. - Claire rozpięła kurtkę.
- Po pierwsze, co to za spodnie? - zapytała Alicia.
- Kedsy bez skarpetek? - dodała Dylan.
- Czarny golf jest uroczy. - zauważyła Kristen. - Mało przyjemny, ale uroczy.
- Właściwie, szalik od Hermèsa jest najmilszym akcentem. - Alicia klasnęła w dłonie.
- Jest mój. - Massie się ukłoniła. - Oczywiście, zaproponowałam jej też parę czarnych szpilek, ale ona myśli, że kedsy są ładniejsze.
- Szpilki gniotły mi palce. - mruknęła Claire.
- Nieważne. - Massie podniosła różdżkę tuszu do rzęs. - Naładowałyście kamery?
- Tak
- Perfekcyjnie. - uśmiechnęła się Massie. - Kiedy wszyscy, łącznie z Załogą DA i Klubem Country z OCD zobaczą nasze zdjęcia z Abby i Hadley, będą oddawać nam cześć jeszcze bardziej niż robią to teraz.
 Isaac skręcił w lewo na Ósmą Aleję i Dwudziestą szóstą ulicę. Nagle dziewczyny zobaczyły twarz Merri-Lee Marvil  na plakacie rozwieszonym po jednej połowie strony starego budynku z cegły. Na drugiej połowie widniało logo - parującej filiżanki kawy z napisem ,,Codzienny Młynek.''
- Zatrzymaj samochód, muszę wysiąść. - Dylan rozpięła pas bezpieczeństwa i podciągnęła spódniczkę.
- Nikt nie wysiądzie, dopóki nie zaparkuje. - powiedział Isaac.
- Dylan wbiła paznokcie w plecy fotela. - Poważnie, muszę iść. - otworzyła drzwi.
- Co ty robisz?! - sapnęła Alicia.
- Muszę do toalety. - Policzki Dylan się zaróżowiły a jej górna warga pokryła się kropelkami potu.
- Więc dieta przeczyszczająca idzie po twojej myśli? - zaśmiała się Massie.
 Dylan kopniakiem otworzyła drzwi i wyskoczyła.
- Dylan! - Isaac uderzył w hamulce.
Ale było już za późno. Dylan już biegła w kierunku studia.
- Idealne lądowanie. - skomentowała Massie.
- Jak ona to robi? - Claire potarła skroń.
- Jest świetną kaskaderką. - Dodała Kristen.
 Nawet Isaac nie mógł ukryć uśmiechu.
- Ehmagawd - Kristen zaczęła podskakiwać na siedzeniu. - Po drugiej stronie ulicy!
- EHMAGAWD - wrzasnęły wszystkie, i dokładnie w tym samym czasie podniosły swoje komórki i zaczęły robić zdjęcia czarnej limuzynie zaparkowanej kilka metrów dalej.
 Claire uśmiechnęła się szeroko. To się dzieje naprawdę. Co z tego, że miała przykrótkawą grzywkę i workowaty golf? Miała się spotkać z Abby Boyd i Hadley Durk!
 Isaac wyłączył silnik.
- Chodźcie. - Massie wyskoczyła z samochodu, a za nią dziewczyny. Wychodziły z samochodu jak prawdziwe gwiazdy. Claire postanowiła zrobić to samo, ale gorzki podmuch wiatru uderzył w jej twarz. Osłoniła oczy ręką.
- Claaairee, idziesz? - krzyknęła Massie.
 Claire poczuła ciepło na sercu. Czekały na nią.
- Pospiesz się! - krzyknęła Massie.
- Idę! - Claire pomachała na pożegnanie Isaac'owi i podbiegła do dziewczyn.
- Najwyższy czas. - Massie uśmiechnęła się, gdy Claire do nich dołączyła.
- Dziękuje, że zaczekałyście. - Claire sapała.
- Musiałyśmy zaczekać. - Massie przewróciła oczami. - Musisz w końcu sfotografować nasze wejście. Ale spróbuj uchwycić mój lewy profil. Jest bardziej fotogeniczny niż prawy.
- Och.. - Claire zapięła guziki kurtki.
 Przyjemne ciepło zniknęło w jednej sekundzie.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz